Zalety i wady zielonej herbaty. Kiedy zachować ostrożność?
Zielona herbata znana jest na świecie od ponad 5000 lat. Jej smakiem zachwycali się już starożytni Chińczycy, a w średniowieczu powstawały traktaty opisujące jej zbawienne dla organizmu działania. Nie dziwi więc fakt, że także europejczycy po wielu latach zachwycania się innymi gatunkami herbat sięgają coraz częściej po zieloną herbatę. Szczególnie że nie brakuje badań oraz opinii świadczących o jej doskonałym działaniu prozdrowotnym. Jednak w obliczu wielu zalet, ten gatunek herbaty ma także swoje wady, o których warto wiedzieć.
Co znajdziesz w artykule?
- Co zawiera zielona herbata?
- Odpowiednie parzenie zielonej herbaty
- Zalety zielonej herbaty
- Wady zielonej herbaty
- Ile zielonej herbaty można bezpieczne pić?
Najważniejszy jest czas
Zasadniczo pod pojęciem „zielona herbata” kryje się wiele różnych odmian tego napoju. Różnią się one nie tylko wielkością i ogólnym wyglądem listków, ale także smakiem, zapachem, kolorem napoju oraz co ważne zawartością kofeiny. Wszystko zależy od pory dnia oraz pory roku, w której zbiera się liście, ale także od wieku samych liści, oraz sposobu, w jaki są zwijane. Najważniejsze w całym procesie przeróbki zielonej herbaty jest to, aby przerobić listki, zanim zaczną fermentować, czyli najpóźniej godzinę po ich zerwaniu. Zostają one wysuszone i podgrzane, aby nie dopuścić do fermentacji. To kluczowe, aby zachować maksymalną ilość składników mineralnych i cennych substancji, których w zielonej herbacie znajdziemy naprawdę sporo.
Co zawiera zielona herbata?
W zielonej herbacie znajdziemy rozbudowany zestaw polifenoli o złożonym działaniu oraz katechiny będące silnymi antyoksydantami. Inne zbawienne dla nas składniki tego napoju to:
- alkaloidy,
- aminokwasy,
- garbniki,
- lipidy,
- teina,
- witaminy A, B, C, E,
- wapń,
- cynk,
- potas,
- miedź,
- fluor,
- mangan.
Odpowiednie parzenie zielonej herbaty
Parzenie zielonej herbaty można z powodzeniem potraktować jak jeden z małych codziennych rytuałów, ponieważ aby uzyskać idealny napar powinniśmy przestrzegać kilku ważnych kwestii. Dzbanuszek, w którym chcemy zaparzyć herbatę, należy wcześniej ogrzać wrzątkiem i wytrzeć do sucha. Bardzo ważna jest odpowiednia temperatura wody do parzenia zielonej herbaty. Zależnie od gatunku będzie ona wynosić pomiędzy 60 a 90 stopni Celsjusza.
Najlepiej zapytać sprzedawcę o to, jak ciepłej wody użyć dla konkretnego gatunku herbaty, jaki kupujemy. Robiąc zakupy, wybierajmy raczej herbaty liściaste, unikajmy tych z torebek. Pamiętajmy także, że mocno rozdrobione herbaty będziemy parzyć zaledwie moment, a te o dużych liściach znacznie dłużej. Ważna jest także twardość wody, jaką dysponujemy. Im twardsza woda tym parzenie powinno być dłuższe.
No tak, tylko pojawia się stałe w tej sytuacji pytanie: skąd mam wiedzieć, kiedy woda jest odpowiednio ciepła? Jak to sprawdzić? Możemy to zrobić dwiema metodami. Najprościej będzie użyć odpowiedniego termometru. Jednak trzeba go jeszcze mieć. Możemy także oprzeć się na założeniu, że w temperaturze pokojowej wrząca woda ochładza się tak, że po 3-4 minutach ma 90 stopni Celsjusza a po 12-14 minutach osiąga 75 stopni Celsjusza.
Różne parzenie = różne działanie
Jeśli zieloną herbatę parzymy krótko tzn. około 3 minut, to otrzymujemy napar, który nas pobudzi. Dzieje się tak, ponieważ teina nie ma czasu związać się z garbnikami. Jeśli zaś wydłużymy parzenie, to herbata nas zrelaksuje i uspokoi. Jeśli zieloną herbatą zastępujesz kawę i zależy Ci na wysokiej zawartości kofeiny w naparze, to parzymy ją w temperaturze 60 stopni Celsjusza przez dwie minuty, a przy kolejnych parzeniach wydłużamy czas o minutę. Jeśli zaś zależy Ci najbardziej na drogocennych flawonoidach, to parzymy ją tylko raz i to przez dziesięć minut.
Co ciekawe zieloną herbatę możemy parzyć nawet trzykrotnie. I za każdym razem otrzymamy napar, który będzie smakował inaczej i miał inne właściwości. Pierwszy będzie delikatny i pobudzający. Drugi będzie bardziej intensywny oraz znacznie smaczniejszy i podziała na nas relaksująco. Pewnie dlatego znawcy tematu znacznie bardziej go sobie cenią. Idealnie zaparzone zielona herbata będzie miała delikatny aromat i będzie pozbawiona goryczy.
Zalety zielonej herbaty
Ułatwia odchudzanie i przyspiesza przemianę materii
Ten rodzaj herbaty ma właściwości, które sprzyjają utracie wagi. Zawarte w niej polifenole, katechiny, kofeina, witamina B oraz galusan epigalokatechiny (EGCG) skutecznie przyspieszają przemianę materii oraz znacząco zmniejszają nasz apetyt. EGCG dodatkowo zwiększa zużycie tłuszczów z pożywienia oraz hamuje ich wchłanianie. Ponadto przyspiesza trawienie, poprawia metabolizm naszej wątroby. Działa także moczopędnie, przez co ułatwia pozbywanie toksyn z organizmu.
Oczywiste jest, że samo picie tego naparu nas nie odchudzi – nie miejmy złudzeń – jednak stosowane jako element zrównoważonej diety wspartej aktywnością fizyczną może dać doskonałe rezultaty. Jeśli włączymy zieloną herbatę do procesu odchudzania, to poziom spalania tłuszczu może wzrosnąć nawet o 17%. Warto więc się nad tym poważnie zastanowić. Pamiętajmy jednak, żeby pić ją bez cukru, który mógłby zniweczyć nasze działania mające na celu zrzucenie zbędnych kilogramów. Możemy ewentualnie dodać do herbaty odrobinę świeżo wyciśniętego soku.
Przedłuża życie i zapobiega demencji
Badania prowadzone na całym świecie wskazują na związek spożywania zielonej herbaty z zabezpieczeniem przed demencją starczą oraz chorobą Alzheimera. Dzieje się tak dlatego, że polifenole zawarte w naparze wiążą się z toksycznymi składnikami tj. nadtlenek wodoru oraz beta-amyloidem, które przyczyniają się do występowania schorzeń wieku starczego. Polifenole następnie zostają wchłonięte i następuje ich rozkład, dzięki czemu także szkodliwe składniki zostają zneutralizowane.
Zwiększa odporność naszego organizmu
Zielona herbata wspomaga również działanie naszego układu immunologicznego, procesy obronne organizmu oraz chroni przed infekcjami, zmniejszając ryzyko zachorowania na grypę aż o 75%.
Poprawia wygląd skóry oraz opóźnia procesy starzenia
Nie bez powodu zielona herbata jest składnikiem wielu popularnych kosmetyków. To prawdziwy eliksir młodości płynący wprost z natury. Bogata w różnego rodzaju oksydanty pozwala opóźnić procesy starzenia i co za tym idzie zachować młodą i piękną skórę pozbawioną zmarszczek i nieatrakcyjnych przebarwień. Ponadto zielona herbata ma właściwości antybakteryjne, które sprawiają, że jest często używana w kosmetykach przeciwtrądzikowych.
Poprawia wydajność i sprawność umysłową
Napar z zielonej herbaty parzony do 3 minut pobudzi nasz organizm i doda mu energii skuteczniej niż filiżanka kawy. Poza tym poprawi on znacząco nasze zdolności uczenia się, koncentracji oraz kojarzenia faktów. Warto pamiętać, że herbata parzona dłużej odpręży nas i wyciszy.
Znacząco zmniejsza ryzyko wystąpienia nowotworów
Zawarte w zielonej herbacie przeciwutleniacze mają za zadanie chronić nasze DNA przed szkodliwym wpływem różnorodnych substancji uznawanych za rakotwórcze. Mają także ogromny wpływ na usuwanie z naszego ciała wolnych rodników, których nagromadzenie prowadzi do powstawania zmian nowotworowych. Chronią ponadto przed nadmiernym utlenianiem naszych komórek. Warto pamiętać, że także inne składniki zielonej herbaty zapobiegają rozwojowi nowotworów, są nimi np. witaminy C, E, K, B, flawony, flawonoidy, jony glinu, potasu oraz fluoru. Dzięki piciu tego naparu (szczególnie tego z drugiego parzenia) możemy nie tylko zapobiec wystąpieniu nowotworów krwi, płuc, piersi, prostaty, skóry, żołądka, jelita grubego, trzustki, ale także zahamować rozwój komórek nowotworowych.
Catering zamówisz w najpopularniejszych miastach:
Wspomaga układ krążenia
Zielona herbata jest bardzo cenionym specyfikiem w profilaktyce chorób związanych z układem krążenia. Ma właściwości, które przeciwdziałają odkładaniu się złogów w ścianach naczyń krwionośnych, co znacznie zwiększa ich przepuszczalność. Ponadto zapobiega tworzeniu się skrzepów w żyłach poprzez zmniejszenie lepkości płytek krwi. Dzięki temu obniża ryzyko wystąpienia zawału serca, udaru mózgu czy choroby wieńcowej.
Chroni przed skokami cukru
Herbata tego typu jest polecana chorym na cukrzycę, ponieważ skutecznie chroni ich przed nagłymi skokami cukru we krwi.
Zapobiega zapaleniom dziąseł oraz paradontozie
Duża zawartość fluoru sprawia, że zielona herbata ma właściwości przeciwpróchnicze. Dodatkowo neutralizuje bakterie w naszej jamie ustnej i zapobiega nieświeżemu oddechowi.

Wady zielonej herbaty
Negatywnie wpływa na rozwój płodu oraz na noworodki w czasie karmienia piersią.
Istnieją dwie skrajne opinie na temat tego, czy kobiety będące w ciąży oraz karmiące piersią powinny w ogóle spożywać napar z zielonej herbaty. Pierwsza z nich mówi, że mogą go pić, jednak nie przekraczając dwóch filiżanek dziennie. Druga zaś zupełnie odradza jej picie w ciąży. Dzieje się tak dlatego, iż zielona herbata zawiera dużą ilość kofeiny, której nadmierne spożywanie może powodować poronienia. Badania pokazują także, że związki zawarte w tym typie herbaty mogą sprawić, że przewód tętniczy w sercu płodu zamknie się przedwcześnie, co może mieć negatywne konsekwencje dla jego rozwoju.
Spowalnia wchłanianie żelaza, co może prowadzić do anemii
Badania pokazują, że zielona herbata sprawia, iż żelazo, jakie nasz organizm pozyskuje z pożywienia, nie wchłania się prawidłowo, co może w konsekwencji prowadzić do anemii. Żelazo jest niezbędne, aby nasze ciało działało prawidłowo, jest to szczególnie ważne dla kobiet. Dlatego też, jeśli lubimy zieloną herbatę, a nie chcemy narazić się na jej szkodliwe interakcje z żelazem, to nie popijajmy nią posiłków, tylko pijmy napar pomiędzy nimi.
Przyczynia się do powstawania osteoporozy
Zielona herbata niestety wypłukuje drogocenne wapno z naszego organizmu, co może doprowadzić do wystąpienia u nas niebezpiecznej osteoporozy. Dotyczy to szczególnie osób starszych podatnych na tę chorobę, ale nie tylko.
Podrażnia żołądek
Nie należy pić tej herbaty na pusty żołądek. Taniny w niej zawarte na czczo podrażnią go i sprawią, że zwiększy się produkcja soków trawiennych. A stąd już prosta droga do zgagi, zaparć, nudności oraz wymiotów. Najrozsądniej wypić pierwszą filiżankę zielonej herbaty po śniadaniu. Jeśli mamy refluks żołądkowy to spożywajmy tę herbatę z największą rozwagą. Pamiętajmy, że refluks może być także powodem uciążliwego chrapania.
Tworzy trudny do usunięcia osad nazębny
Dentyści zwracają uwagę na fakt, iż nadmierne spożywanie zielonej herbaty tworzy na zębach osad podobny do tego, jaki zostawiają kawa oraz papierosy i jest on bardzo trudny do usunięcia.
Wchodzi w reakcje z lekami
Jeśli przyjmujemy leki pobudzające nasz układ nerwowy, to ich połączenie z zieloną herbatą może być niebezpieczne. Dzięki dużej zawartości kofeiny nasz organizm dostanie dodatkowego „kopa” i będzie działał na zwiększonych obrotach, co może się skończyć bólem i zawrotami głowy, podwyższeniem ciśnienia krwi czy kołataniem serca.
Nadmiar kofeiny wpływa niekorzystnie na organizm
Każda wypita kawa czy herbata zwiększa nasze spożycie kofeiny, a to nie pozostaje bez wpływu na nasz organizm. Zwracajmy więc baczną uwagę, na to ile jej przyjmujemy każdego dnia, jeśli nie chcemy się narazić na poniższe skutki uboczne:
- bezsenność,
- zirytowanie i poddenerwowanie,
- zawroty i chroniczne bóle głowy,
- nudności, biegunka oraz wymioty,
- uczucie nieprzyjemnego „dzwonienia w uszach”.
Ile zielonej herbaty można bezpieczne pić?
Naukowcy zalecają nie więcej jak 2-3 kubki dziennie jako bezpieczną dawkę. Jednak należy pamiętać, że w dużej mierze będzie to kwestia indywidualna, wynikająca z naszej podatności na działanie herbaty, stanu zdrowia, leków, które zażywamy i sytuacji życiowej, w jakiej jesteśmy (np. ciąża). Jak w przypadku wszystkiego tak i tutaj podejdźmy do sprawy rozsądnie, aby zielona herbata nam służyła, zamiast szkodzić.
Przeczytaj także, jaki wpływ na metabolizm ma zegar biologiczny.
Jakie są objawy zakwaszenia organizmu?
Człowiek rodzi się zdrowy. Wszystkie choroby przychodzą do niego przez usta, z pożywieniem.
Hipokrates
Nie jest tajemnicą, że jesteśmy tym, co jemy. Tak, więc jeśli będziemy jeść zdrowo, będziemy zdrowi. A kiedy na naszym talerzu będą lądować śmieci, to w naszych wnętrzach też zagości śmietnik pod postacią chorób. Niby banał, niby każdy to wie, ale gdyby tak zrobić mały rachunek sumienia i rozliczyć się samym ze sobą. Jak często odpuszczamy sobie zdrową dietę na rzecz śmieciowego, zbyt przetworzonego, zbyt słonego, zbyt słodkiego jedzenia? Bo tak szybciej, bo łatwiej, bo przecież od jednego razu nic się nam zaraz nie stanie. Od jednego pewnie nie, ale od jednego to się zaczyna, a później przyzwyczajamy się do tej wygody, a nasz organizm cierpi. Najgorsze jest jednak to, kiedy wydaje się nam, że odżywiamy się zdrowo, a w istocie wcale tak nie jest.
Każdego dnia, każdej godziny, minuty oraz sekundy w naszych organizmach zachodzą miliony zaawansowanych procesów chemicznych. Aby wszystko odbywało się poprawnie, niezbędne jest zachowanie równowagi kwasowo-zasadowej. Każde zawirowanie w równowadze chemicznej, kiedy to spożyjemy czegoś za dużo lub dostarczymy za mało, będzie miało swoje naturalne konsekwencje.
Odczynnik pH oraz jego normy
PH naszej krwi oraz całego środowiska, w jakim przebywają wszystkie komórki naszego ciała, powinno być lekko zasadowe, inaczej mówiąc alkaliczne. Jeśli ten współczynnik jest na odpowiednim poziomie, to inne wskaźniki odpowiadające za prawidłowy przebieg procesów w naszym organizmie, automatycznie się wyregulują do odpowiednich pozycji. Jeśli zaś pH spadnie poniżej normy, to pojawia się zakwaszenie wraz z jego konsekwencjami.
Skala pH zawiera się zasadniczo w przedziale od 0 do 14. Przy czym jako wartość neutralną naukowcy przyjęli 7. Wszystko, co znajduje się, powyżej siedmiu oznacza, że w naszym organizmie mamy środowisko mniej lub bardziej zasadowe (zależnie od miejsca naszych wyników na skali). Wyniki poniżej siedmiu sugerują, że mamy do czynienia z kwasowością.
Krew
Krew, która nieustannie krąży w naszych ciałach, jest podstawowym płynem, który zasila każdą, nawet najmniejszą komórkę w składniki odżywcze. Krew ma odczyn zasadowy. Prawidłowe pH krwi wynosi od 7,35 do 7,45. Już naprawdę niewielkie odchylenia od tych norm świadczą o zbyt wysokim poziomie zasadowym lub zakwaszeniu organizmu. Także nasza limfa oraz przestrzenie międzykomórkowe mają zasadowe pH.
Nasze organizmy przez tysiące lat wykształciły sobie mechanizmy buforowe, które sprawiają, że nawet po zjedzeniu zakwaszającego pokarmu utrzymamy właściwy poziom pH naszej krwi. W tym skomplikowanym procesie buforowania biorą udział min przewód pokarmowy, płuca, wątroba, nerki oraz nasza skóra. Wszystkim rzecz jasna zawiaduje nasz niezawodny mózg. Jednak mechanizmy buforowe nie są wieczne, z czasem ich działanie ulega wyczerpaniu, szczególnie kiedy jemy zakwaszające jedzenie praktycznie bez ustanku. W takiej sytuacji dochodzi do zakwaszenia naszego organizmu i chorób przewlekłych.
Aby do takiej sytuacji nie dopuścić, musimy każdego dnia dostarczać organizmowi wraz z pokarmem wapnia, potasu, sodu oraz magnezu, czyli minerałów zasadowych, dzięki którym nasze pH krwi będzie odpowiednio zasadowe.
Jak to działa?
Kiedy jemy zakwaszające pokarmy, nasz organizm stara się nadal zachować równowagę kwasowo-zasadową. W tym celu uwalnia minerały zasadowe. Jeśli dostarczyliśmy ich z pożywieniem to doskonale. Jeśli jednak tak się nie stało, to nasze ciało musi je wziąć z zapasów tkankowych. Kiedy więc zdarzy się to raz, to nie będzie tragedii. Szczególnie, gdy dbamy o regularne uzupełnianie zapasów odpowiednią dietą. Jednak kiedy dzieje się tak notorycznie to zapasy się wreszcie skończą. A przez to komórki naszego ciała ulegną stopniowemu wyjałowieniu.
Objawy zakwaszenia organizmu
I w tym miejscu pojawiają się pierwsze problemy. W zakwaszonym organizmie masowo rozmnażają się drożdże oraz wszelkiego rodzaju bakterie, ponieważ układ immunologiczny nie działa prawidłowo. Patogeny uwielbiają kwasowe środowisko i same produkują go jeszcze więcej, co może prowadzić do poważnych chorób i dysfunkcji organizmu. Tkanki nie są już tak odporne na urazy oraz choroby. Objawów zakwaszenia może być wiele i mogą one w konsekwencji prowadzić do wielu poważnych schorzeń. Przytoczmy w tym miejscu kilkanaście podstawowych objawów:
- postępujący brak energii,
- stan chronicznego zmęczenia,
- epizody depresyjne,
- nadmierna nerwowość oraz drażliwość,
- sucha, podrażniona skóra szczególnie w miejscach, gdzie najbardziej się poci,
- słabe, rozdwajające się paznokcie,
- cienkie, matowe, wypadające włosy,
- osteoporoza, czyli zmniejszenie masy kości i związane z nią złamania,
- nawracające zapalenia dziąseł,
- nadżerki na błonach śluzowych,
- chroniczne biegunki,
- zapalenie jelit,
- pieczenie odbytu oraz dróg moczowych,
- nienaturalnie przedłużający się katar niespowodowany alergią,
- pękanie kącików ust popularnie nazywane zajadami,
- bolesne skurcze łydek,
- migrujące bóle stawowe oraz zwichnięcia stawów,
- reumatyzm,
- sztywnienie szyi,
- arteryzm,
- zapalenia ścięgien.
Co ciekawe sytuacja w drugą stronę, kiedy organizm ma zbyt zasadowe środowisko, występuje niezwykle rzadko, a jeszcze rzadziej występuje na skutek spożywania produktów zasadowych. Najczęściej wystąpienie zasadowicy wiąże się z długotrwałymi biegunkami i wymiotami, zatruciem salicylanami oraz chorobami mającymi swoje podłoże w gospodarce hormonalnej.
Dwie grupy przyczyn zakwaszenia
Zasadniczo na zakwaszenie naszego organizmu mamy wpływ pod dwoma względami. Po pierwsze i jak najbardziej oczywiste poprzez naszą dietę. Po drugie zaś wpływ na zakwaszenie ma styl naszego życia. Szybkie tempo, w jakim żyjemy, wszechobecny stres, cukrzyca, schorzenia wątroby, otyłość zdecydowanie przyczyniają się do tego, że pH naszej krwi zmierza w kierunku zakwaszenia.
Jakie produkty powinniśmy ograniczyć?
Eliminowanie to zdecydowanie najlepsze rozwiązanie, aby uniknąć nieprzyjemnych skutków, z jakimi wiąże się zakwaszenie organizmu. To wydaje się aż zbyt proste, aby wyeliminowanie poniższych produktów ze swojej diety mogło dać nam, tak spektakularne efekty, a jednak tak jest.
Beata Sokołowska w swojej książce „Alkaliczny tryb życia. Jak dzięki prostym zmianom w życiu zachować dobry stan zdrowia i równowagę” poleca prosty eksperyment, by przez zaledwie dwa tygodnie wyeliminować z naszego menu poniższe produkty i po prostu sprawdzić co się stanie. Dwa tygodnie, niby niewiele, ale może dać wymierne efekty i zmobilizować nas do dalszych zmian.
Co więc powinniśmy z naszej diety usunąć, by poprawiła się nam cera, zniknęły problemy z niestrawnością i zgagą, żebyśmy mieli lepszy nastrój i byli mniej ospali? Większość z poniższej listy zajmują produkty kupne, które niestety najczęściej są pełne chemii oraz sztucznych polepszaczy. I choć na pierwszy rzut oka może się wydawać, że jest na niej absolutnie wszystko, to nie jest to prawda.
Nie chodzi także o to, aby popadać w przesadę i na imprezie rodzinnej odmawiać sobie tortu. Nasz organizm jak pisaliśmy wyżej, doskonale sobie z tym poradzi. Nie poradzi sobie jednak z nadmiarem i dużą częstotliwością. Pamiętajmy o tym. Chodzi o to, by zmienić swoje nawyki żywieniowe na zdrowsze. A czasem pozwolić sobie na niewielkie odstępstwa. Zresztą, kiedy zobaczymy pierwsze efekty zmian, w naszym organizmie i funkcjonowaniu zdecydowanie zapragniemy ich więcej i wtedy zmiana przyjdzie nam naturalnie. Bo przecież nikt nie chce czuć się źle i być chory.
Eliminujemy zatem najlepiej od zaraz (zanim najdą nas wątpliwości że może nie warto):
- biały chleb, kupne ciastka oraz ciasta,
- cukier, słodziki, dżemy, cukierki, czekolady, czekoladowe kremy,
- serki topione oraz homogenizowane,
- wszelkie wyroby mlecze zawierające niepotrzebne sztuczne dodatki które udają dodatki prawdziwe jak np. jogurty owocowe bez owoców,
- dania gotowe, konserwy, zupy instant,
- gotowe sproszkowane sosy,
- gotowe dania fast food,
- produkty light,
- mięso i wędliny z produkcji przemysłowej,
- margaryny, miksy masła, tłuszcze do smażenia – zawierające tłuszcz utwardzony,
- rafinowane oleje roślinne,
- rafinowana biała sól,
- słodzone napoje gazowane oraz napoje energetyczne,
- słone przekąski,
- wysoko przetworzone oraz wysoko słodzone płatki śniadaniowe, musli oraz crunchy,
- gotowe mieszanki przypraw typu Kucharek, Vegeta itp.,
- kostki rosołowe,
- produkty mające w swoim składzie bardzo długą listę skomplikowanych składników których nie znamy.
Co więc powinniśmy jeść?
Usunęliśmy z naszej kuchni wszystko, co przetworzone i co teraz. Co włączyć do swojej diety, aby jak najszybciej odczuć zmiany? Możliwości są naprawdę ogromne. Poniższa lista pomoże nam w tworzeniu nowych, zdrowych nawyków żywieniowych dla optymalnego pH w naszych organizmach.
Jedzmy więc na zdrowie:
botwinę, brokuły, jarmuż, kalafior, ogórki, szpinak, bakłażan, buraki, cebulę, cykorię, kalarepę, kapusty różnych odmian, marchew, paprykę, pomidory, rukolę, rzepę, rzodkiewkę, seler naciowy, szczaw, szczypiorek, bób, brukiew, brukselkę, chrzan, cukinię, różne odmiany dyni, groszek zielony oraz cukrowy, kabaczki, karczochy, por, roszponkę, rzeżuchę, słodkie ziemniaki, szparagi, kolby kukurydzy, młode ziemniaki, korzeń pietruszki, korzeń selera, nasiona dyni oraz sezamu, migdały, nasiona lnu, nasiona słonecznika, różnego rodzaju kiełki, awokado, cytryny, limonki, niedojrzałe banany, granat, grejpfrut, rabarbar, wiśnie, arbuzy, czereśnie, melon, nektarynki, czerwone porzeczki, daktyle, jabłka, gruszki, śliwki, świeże przyprawy oraz zioła, komosę ryżową, amarantus, kaszę gryczaną i orkiszową, soczewicę, ciecierzycę, różne rodzaje fasoli, kamut, kasza jaglana, kuskus, makaron gryczany, owies, płatki owsiane, soję, zdrowe oleje, kiszonki, napoje z roślin, warzyw oraz owoców, świeże soki, mleko kozie oraz mleka roślinne, tofu, pasta tahini, jogurt naturalny o dobrym składzie, prawdziwe masło, maślanka i kefir, herbaty ziołowe, yerba mate.
Ta lista wygląda naprawdę imponująco, zdrowe odżywianie z jej pomocą będzie proste do wdrożenia, ponieważ liczba możliwych połączeń smaków oraz aromatów jest praktycznie nieskończona. Warto zatem spróbować już dzisiaj wejść na drogę do zdrowego życia, bez zakwaszenia.
Przeczytaj również, jakie właściwości ma zielona herbata.
Jak się odżywiać, by mieć dobry nastrój?
Są dni, kiedy wstajemy w doskonałym nastroju i czujemy, że wszystko nam się uda, ale są też takie dni, gdy od samego rana jesteśmy rozdrażnieni i byle głupstwo urasta do rangi ogromnego problemu. Dlaczego tak się dzieje i z czego to wynika?
Serotonina
To, jaki mamy nastrój, zależy w głównej mierze od tego, jaki poziom serotoniny zwanej hormonem szczęścia mamy w naszym mózgu. To ona bezpośrednio odpowiada za nasze samopoczucie oraz wytrzymałość na ból. Kiedy mózg produkuje jej odpowiednie ilości, jesteśmy radośni i szczęśliwi, jeśli zaś produkuje jej za mało, popadamy w przygnębienie, jesteśmy niespokojni i apatyczni. Dlatego też powinniśmy zadbać o to, aby w naszym codziennym jadłospisie znalazły się pokarmy bogate w węglowodany złożone, które w czasie trawienia stopniowo podnoszą poziom cukru we krwi. Dzięki temu nasz mózg otrzymuje stałe dawki pożywienia, a my czujemy się dobrze. Jedzmy więc warzywa, ciemny ryż, kasze oraz makarony z pszenicy durum, pełnoziarniste pieczywo, musli, płatki zbożowe oraz ziemniaki. Możemy wzbogacić dietę także o produkty bogate w białko np. mleko, jogurty oraz mięso drobiowe. Zawarty w nich tryptofan także pobudza produkcję serotoniny.
Co jeść żeby mieć dobry nastrój?
Witaminy z grupy B
Aby nasz układ nerwowy działał, jak należy, trzeba zadbać o to, aby w diecie dostarczać organizmowi odpowiedniej ilości witamin z grupy B, które łagodzą napięcia, dodają nam energii na co dzień oraz mają swój wkład w syntezę serotoniny. Znajdziemy je w drożdżach, ciemnym pieczywie, rybach, zielonych warzywach, kaszach i kiełkach.
Magnez
Spożywanie produktów bogatych w magnez nie tylko uchroni nas przed niezwykle bolesnymi skurczami mięśni, które występują szczególnie nocą. Magnez jest niezbędny, aby uniknąć wahań nastroju oraz ogólnej nerwowości. Bogatymi źródłami magnezu są produkty zbożowe, nasiona i pestki, orzechy oraz warzywa zielone.
Wapń
Wapń jest doskonałym regulatorem pracy naszych nerwów. Ponadto znacząco wpływa na poziom żeńskich hormonów. Dzięki niemu kobiety mają lepszy nastrój. Tutaj sprawa jest prosta, bo najlepszym źródłem wapnia jest mleko oraz wszelkie przetwory z niego wykonane.
Przyprawy
Nie każdy ma świadomość, że także używanie określonych przypraw może wpływać na poprawę naszego nastroju. Cynamon, kardamon, goździki, gałka muszkatołowa oraz imbir doskonale dotlenią nasz mózg i wprawią nas w doskonały nastrój swoimi pięknymi zapachami. Warto także od czasu do czasu użyć ostrzejszych przypraw takich jak ostre odmiany papryk, tabasco czy chilli, które zawierają kapsalicynę pobudzającą wytwarzanie endorfin. Szczęśliwsi dzięki przyprawom? Dlaczego nie!
Czego powinniśmy unikać?
Humoru nie poprawi nam zajadanie się słodyczami, choć wydaje się, że jest zupełnie inaczej. Ich działanie rozweselające jest bardzo krótkotrwałe. Osoby, które jedzą dużo słodyczy, mogą po pierwszej euforii poczuć złość, rozdrażnienie oraz zdenerwowanie, czyli osiągną efekt odwrotny od zamierzonego. Także fast foody nie spełnią się w roli poprawiacza nastroju. Lepiej sięgnąć po zdrową przekąskę, która dodatkowo poprawi nam nastrój.
Szybka pomoc
Jeśli czujemy, że nasz nastrój się pogarsza, możemy sięgnąć po jeden z produktów, które skutecznie nam go poprawią, nie będąc jednocześnie zabójstwem dla naszego zdrowia i smukłej sylwetki. Do takich produktów należą np. banan, awokado, owoce cytrusowe, czerwone porzeczki, kiszona kapusta, gorzka czekolada (min 70% kakao), migdały, orzechy, mleczko pszczele, surowy szpinak, mleko, herbatniki z mąki razowej.
Przeczytaj także jakie właściwości posiada dynia.
Ścieżki i trasy rowerowe w Warszawie i okolicach
Stolica posiada dobrze rozwiniętą infrastrukturę rowerową. Właściciele jednośladów mogą korzystać z ponad 450 kilometrów dróg, szlaków oraz ścieżek rowerowych przygotowanych specjalnie dla nich. Najwięcej wśród nich jest dróg dla rowerów (około 360 km), ponadto znajdziemy ciągi dla rowerów oraz pieszych (około 50 km) oraz kontrapasy rowerowe (około 34 km). Na bieżąco są podejmowane kolejne inicjatywy Urzędu Miasta Warszawy, których celem jest zapewnienie rowerzystom jak największej ilości tras rowerowych oraz zwiększenie bezpieczeństwa.
Od roku 2012 miasto posiada także oficjalnego pełnomocnika ds. rowerów. Dzięki jego staraniom między innymi od 2014 roku ścieżki rowerowe w Warszawie są odśnieżane.
Historia dróg rowerowych w Warszawie
Źródła historyczne podają, że pierwsze ścieżki rowerowe pojawiły się w stolicy w okresie międzywojennym. Niestety żadna ze stworzonych wtedy tras nie zachowała się do dzisiaj. Później w czasach powojennych zupełnie pominięto ten temat. Rozbudowa infrastruktury rowerowej w Warszawie nastąpiła dopiero w latach 90. ubiegłego stulecia.
Czasy współczesne
Obecnie najbardziej rozbudowane ścieżki rowerowe można znaleźć w okolicach nowo budowanych osiedli w szczególności w takich dzielnicach jak Tarchomin, Bródno, Ursynów czy Gocław. Od kilku lat każda większa inwestycja w stolicy jest budowana także z zamysłem biegnącej w okolicy trasy rowerowej. Takim sposobem mamy ścieżki rowerowe przy Wale Miedzeszyńskim, Trasie Siekierkowskiej, Trasie Górczewskiej czy Trasie Armii Krajowej.
Ścieżki rowerowe w Warszaiwe: gdzie jeździć?
Szlak Wisły jest najbardziej znaną trasą rowerową w Warszawie. Ma on około 37 kilometrów. Startuje z Młocin, biegnie wzdłuż Wisły oraz skarpy wiślanej dalej przez Bielany, Żoliborz, Śródmieście, Mokotów oraz Wilanów. Swoją metę ma w Powsińskim Parku Kultury. Alternatywą dla Szlaku Wisły jest Podskarpowa Ścieżka Rowerowa.

Szlak Bitew Warszawskich to szlak o długości około 33 kilometrów. Biegnie w okolicy miejsc, w których odbyły się ważne dla stolicy bitwy. Zaczyna się na Agrykoli i biegnie wzdłuż Kanału Gocławskiego i Trasy Siekierkowskiej, przez rezerwat leśny i Ząbki aż do Radzymina.
Inne znane drogi rowerowe w Warszawie:
- Słoneczny;
- Obwodowy;
- Żerań – Nieporęt;
- Praga Południe – Ursynów;
- Śródmieście – Ursynów.
Więcej tras znajdziesz na mojrower.pl
Warto także korzystać ze ścieżek rowerowych umiejscowionych w dzielnicach Warszawy. Znajdziemy je w Śródmieściu oraz w praktycznie każdej części miasta na Bemowie, Białołęce, Bielanach, Mokotowie, Ochocie, Pradze Południe, Pradze Północ, Rembertowie, Targówku, Ursusie, Ursynowie, Wawrze, Wesołej, Wilanowie, Włochach, Woli oraz Żoliborzu.
Mapa ścieżek rowerowych w Warszawie
Cała mapa:

Mapa ścieżki rowerowe - Warszawa
Rowerowe strony dla Warszawy
Bieżące informacje z rowerowego życia stolicy znajdziemy na rowery.um.warszawa.pl, a najbardziej aktualna mapa rowerowa z całą rowerową infrastrukturą znajduje się pod adresem Mapa rowerowa , jest ona na bieżąco aktualizowana przez Biuro Geodezji i Kartografii Urzędu m. st. Warszawy oraz serwis stojaki.waw.pl. Prócz oficjalnych tras rowerowych znajdziemy na niej także wypożyczalnie rowerów, stojaki oraz serwisy oferujące pomoc techniczną. A informacji o imprezach rowerowych warto szukać na stronie Warszawskiej Masy Krytycznej pod adresem www.masa.waw.pl. Największą sieć wypożyczalni rowerowych w Warszawie to Veturilo.

Sprawdź także, co jeść na zakwasy, które mogą przytrafić się po wysiłku!
Potrawy sezonowe — sprawdź, na jakie zdrowe produkty należy polować w poszczególnych sezonach?
Natura nie bez powodu stworzyła cztery pory roku, a każdą z nich wyposażyła w inne zdrowe produkty roślinne. Warzywa i owoce powinniśmy jeść w ich naturalnym sezonie. Czyli inaczej mówiąc w czasie kiedy naturalnie dojrzewają. Warto też wybierać te, które rosną blisko nas, ponieważ wtedy mamy pewność, że nie zostały naszpikowane niezdrową chemią, która ma za zadanie przygotować je do wielodniowych transportów. Im krótszą drogę pokonują do nas, tym lepiej. Sezonowe owoce oraz warzywa są zdrowsze i znacznie smaczniejsze od tych, które są dostępne cały rok i wyhodowane w sztucznie stworzonych warunkach z pomocą chemicznych wspomagaczy.
Najlepsze te świeże
Starajmy się kupować jak najświeższe produkty roślinne i spożywać je w jak najmniej przetworzonej formie. Dlaczego? Ponieważ zawarte w nich witaminy są dość nietrwałe i znikają, jeśli będziemy przechowywać je zbyt długo lub poddawać długiej i skomplikowanej obróbce przed spożyciem. Zwracajmy także uwagę na to, by nie kupować sztuk przejrzałych, które nie nadają się do przechowywania i szybko ulegną zepsuciu.
Kupujesz sezonowo – oszczędzasz pieniądze
Kupowanie warzyw i owoców w sezonie jest znacznie bardziej ekonomiczne niż kupowanie ich przez cały rok. Produkty możesz przecież zamrozić, kiedy są w masowej sprzedaży i cieszyć się nimi w czasie kiedy nie ma ich na rynku, nie tracąc nic z ich wartości odżywczych. Warto też w sezonie robić przetwory, przeciery oraz kiszonki. Dzięki temu przez cały rok możesz jeść zdrowo, smacznie i ekonomicznie.
Wiosna
Stragany cieszą oczy dużą ilością kolorowych nowalijek. Nic tylko próbować. Jednak nie spieszmy się z tym zanadto. Często rozwój tych pierwszych warzyw jest sztucznie przyspieszany i przez to nie są one zdrowe. Kupujmy nowalijki tylko z pewnego źródła oraz wtedy kiedy już są w dużej ilości na ryneczkach i targach, da nam to większą pewność, że są naprawdę zdrowe.
Wiosenne warzywa oraz owoce:
- botwina,
- szczypiorek,
- zielona sałata,
- ogórki świeże,
- zielony groszek,
- kalarepa,
- kalafior,
- rzodkiewka,
- szparagi,
- agrest,
- maliny,
- czereśnie,
- rabarbar,
- jabłka,
- truskawki (przełom wiosny i lata)
Lato
Daje nam niesamowitą obfitość świeżych warzyw i owoców, z której należy korzystać np. robiąc mrożonki oraz przetwory na zimę. Latem produkty roślinne są najsmaczniejsze, bo dojrzałe w pełnym słońcu. Jest to także doskonały okres na zmiany w sposobie żywienia oraz rozpoczęcie diet redukujących masę ciała.
Letnie owoce i warzywa:
- bakłażan,
- botwinka,
- bób,
- brokuły,
- cebula dymka,
- fasolka szparagowa,
- kalafior,
- pomidory,
- kalarepka,
- marchew,
- papryka,
- ogórek,
- por,
- rukola,
- rzodkiewka,
- arbuz,
- brzoskwinie,
- czarna i czerwona porzeczka,
- jabłka,
- jagody,
- jeżyny,
- maliny,
- melon,
- morele,
- rabarbar.
Jesień
To czas zbiorów wielu bardzo cenionych warzyw oraz owoców, które będziemy potem przechowywać. To także czas na wszelkiego rodzaju warzywa dyniowate oraz grzyby.
Jesienne warzywa i owoce:
- dynia,
- patison,
- kabaczek,
- cukinia,
- bakłażan,
- papryka,
- kalafior,
- buraki,
- szpinak,
- brukselka,
- jabłka,
- gruszki,
- śliwki,
- żurawina,
- jeżyny,
- maliny,
- winogrona,
- grzyby.
Zima.
To czas, kiedy w naszym otoczeniu mamy najmniejszą ilość świeżych warzyw oraz owoców. Jednocześnie jest to okres, kiedy potrzebujemy energii, podniesienia odporności i witaminy C. Możemy oczywiście korzystać z warzyw oraz owoców, które są łatwe do przechowywania. Możemy też postawić na mrożonki. Mają one większą ilość wartości odżywczych niż te, które zimą są dostępne w sklepach. Jeśli latem zrobiliśmy przetwory, to właśnie teraz z nich skorzystamy. W okresie zimowym możemy urozmaicać swoją dietę w owoce i warzywa, które naturalnie nie rosną w naszym kraju takie jak owoce cytrusowe lub banany.
Owoce i warzywa polecane zimą:
- brokuły,
- brukselka,
- buraki,
- cykoria,
- dynia,
- fenkuł,
- jarmuż,
- marchew,
- pasternak,
- korzeń pietruszki,
- por,
- roszponka,
- rzepa,
- szpinak,
- topinambur,
- ananas,
- banan,
- cytryna,
- daktyle,
- gruszki,
- jabłka,
- kiwi,
- klementynki,
- mandarynki,
- mango,
- pomarańcze,
- pomelo.
Zdrowe przez cały rok.
Na zakończenie należy także wspomnieć, że istnieje grupa warzyw oraz owoców, które można uznać za zdrowe przez cały rok. Dzieje się tak dlatego, że nie szkodzi im przechowywanie i długo zachowują swoje wartości odżywcze. Należą do nich:
- ziemniaki,
- marchew,
- boćwina w odmianie mangold,
- por,
- korzeń pietruszki,
- cebula,
- seler,
- fasola,
- kapusta,
- jabłka,
- gruszki
Zapotrzebowanie kaloryczne - jak liczyć?
Decydując się na przejście na dietę często zapominamy o jej najważniejszym aspekcie. To od naszego dziennego zapotrzebowania kalorycznego zależeć będzie obfitość posiłków, a to bezpośrednio przekłada się na przyswajane mikro i makroskładniki oraz jadłospis. Wbrew pozorom jego obliczenie jest bardzo proste i bez problemów możemy zrobić to sami. Warto wykorzystać w tym celu dostępne w internecie kalkulatory kalorii. Poznanie swojego dziennego zapotrzebowania nie zwalnia nas jednak z obowiązku uważnego obserwowania diety i reakcji swojego organizmu. Aby wiedzieć, na co zwracać uwagę, należy poznać czynniki, które na nie wpływają.
Czym jest zapotrzebowanie kaloryczne?
Nasz organizm działa jak silnik – każda czynność, którą wykonujemy, przekłada się na większe zużycie paliwa. Im cięższą mamy nogę i im mocniej naciskamy na pedał gazu (czyli im więcej pracujemy i ćwiczymy), tym większe spalanie. Różnica polega na tym, że o ile do maszyny wlewamy paliwo na stacji benzynowej, my uzupełniamy nasz bak podczas jedzenia.
Planując podróż szacujemy, ile benzyny będzie nam potrzebne do pokonania wybranego odcinka – nie inaczej jest także z codziennym funkcjonowaniem. Aby uniknąć niespodzianek, spadków energii i „awaryjnych tankowań” warto dowiedzieć się nieco więcej o potrzebach swojego organizmu. Zapotrzebowanie kaloryczne to inaczej całkowita przemiana materii. Wyraża ono liczbę kalorii, którą koniecznie każdego dnia musimy dostarczyć naszemu organizmowi.

BMR – określa podstawową przemianę materii, czyli ilość kalorii, które są niezbędne do podtrzymania funkcji życiowych. Często nie zdajemy sobie z tego sprawy, ale nawet kiedy odpoczywamy, komórki naszego organizmu pozostają w pogotowiu – ciągle przecież oddychamy, trawimy, kurczy się nasze serce i pracuje mózg. BMR określa minimalną dawkę kalorii, która absolutnie musi być dostarczona organizmowi. Schodzenie poniżej tej wartości wcale nie przełoży się na szybką utratę tkanki tłuszczowej czy poprawienie naszego wyglądu – może doprowadzić nie tylko do poważnych konsekwencji zdrowotnych, ale także do tycia!
BMR to jednak nie wszystko. Najważniejszym komponentem, określającym nasze zapotrzebowanie kaloryczne, okaże się aktywność fizyczna, którą wykonujemy każdego dnia. To od niej w głównej mierze zależy to, ile kalorii będzie potrzebnych naszemu organizmowi do funkcjonowania. Powinniśmy zwrócić na to szczególną uwagę, kiedy ćwiczymy. Aby ograniczyć zniszczenie tkanki mięśniowej i umożliwić jej rozbudowę, musimy dostarczyć znacznie więcej pokarmu, niż ludzie, którzy nie zwracają uwagi na swoją muskulaturę.
Szczególnie obciążające są ćwiczenia siłowe – decydując się na zajęcia na siłowni powinniśmy jeszcze uważniej przyjrzeć się naszej diecie i ilości pochłanianych kalorii oraz mikro i makro składników. Do obliczenia wskaźnika możesz użyć naszego kalkulatora zapotrzebowania kalorycznego.
Jak wyliczyć zapotrzebowanie kaloryczne?
Najwygodniejszą formą obliczenia zapotrzebowania kalorycznego jest wykorzystanie możliwości kalkulatorów internetowych. Podane wyniki będą dokładne i wiarygodne. Warto jednak poznać algorytm, za pomocą którego można zrobić to samodzielnie.
Aby obliczyć BMR wystarczy pomnożyć swoją wagę przez 24 godziny. Otrzymany wynik powie nam, ile kalorii powinniśmy spożywać przy nieaktywnym trybie życia. Jeżeli ćwiczymy, bądź wykonujemy ciężką pracę, powinniśmy pomnożyć go przez określone współczynniki.
- 1,2 – aktywności fizycznej na niskim poziomie
- 1,4 – trening dwa razy w tygodniu
- 1,6 – trening 3-4 razy w tygodniu
- 1,8 – praca fizyczna, trening 5 razy w tygodniu
- 2,0 – codzienny trening.
14 najlepszych spalaczy tłuszczu!
Spalacze tłuszczu: dlaczego warto uwzględnić je w diecie?
Są takie produkty, które od razu w momencie, gdy wkładasz je do ust, zaczynają walczyć ze zbędnymi kilogramami. Budują mięśnie, przyspieszają metabolizm, albo po prostu potrzebują energii (spalając kalorie), aby je strawić.
Komponując swoje posiłki z takich produktów, które spalają tłuszcz, masz pewność, że Twój metabolizm będzie funkcjonował na najwyższych obrotach.
Będziesz pełen energii, siły, a na efekty w postaci utraty tkanki tłuszczowej nie będziesz musiał długo czekać. Jakie są najpopularniejsze i najzdrowsze spalacze tłuszczu? Czytaj dalej!
Produkty spalające tłuszcz, które warto znać
Migdały i inne orzechy
Budują mocne kości, przyspieszają metabolizm.
Jajka
Budują mięśnie, spalają tłuszcz.
Indyk
Buduje mięśnie, wzmacnia odporność organizmu.
Jagody
Dają uczucie sytości, zmniejsza łaknienie.
Masło orzechowe
Podnosi poziom testosteronu (dobre również dla kobiet), buduje mięśnie, spala tłuszcz.
Łosoś, tuńczyk
To zdecydowanie produkty podkręcające metabolizm.
Grejpfrut
Obniża poziom insuliny we krwi, reguluje poziom cukru we krwi, przyspiesza metabolizm.
Zielona herbata
Podkręca spalanie tłuszczu.
Pieprz chilli
Podkręca metabolizm.
Szpinak i zielone warzywa
To produkty spalające tłuszcz i zwalczające wolne rodniki, pomagają w regeneracji mięśni.
Ziarna zbożowe (brązowy ryż, razowe płatki)
Przyjmowane w małych porcjach zapobiegają odkładaniu się tłuszczu.
Fasola i rośliny strączkowe
Regulują trawienie, budują mięśnie, pomagają w spalaniu tłuszczu.
Serwatka
Buduje mięśnie, spala tłuszcz.
Przeczytaj także inne nasze artykuły, np. o tym, jaka dieta na płaski brzuch pomoże Ci schudnąć i wyeliminować ryzyko tego, że pojawi się efekt jojo.
Kozi ser w naszej kuchni
Ser kozi jest bardzo bogaty w wartości odżywcze, dlatego polecany jest on wszystkim osobom chcącym się zdrowo odżywiać. Mleko kozie jest ogromnie wartościowe między innymi dlatego, iż kozy są niezwykle zdrowymi zwierzętami. Naukowcy twierdzą, iż potrafią one lepiej bronić się przed zanieczyszczeniami środowiska oraz niektórymi chorobami. Maja również zdolność pozbywania się z organizmu szkodliwych pierwiastków, które mogą przedostać się do mleka. Wszystko to sprawia, iż sery kozie są niebywale zdrowe i łatwo przyswajalne przez nasz organizm.
Sery kozie zawierają wszystkie niezbędne dla zdrowia składniki odżywcze: białko, cynk, kwas foliowy, witaminy z grupy B i A.
Stanowią również skarbnicę mikroelementów tj: wapń, fosfor, magnez czy potas.
Jedna szklanka mleka koziego dostarcza nam aż 33 proc. dziennego zapotrzebowania wapnia oraz 17 proc. dziennego zapotrzebowania białka.
Ser kozi jest praktycznie dla każdego! Powinny go jeść młode osoby chcące cieszyć się kondycją jak i starsze. Naukowcy twierdzą iż przetwory kozie mają pozytywny wpływ na choroby takie jak: anemia, schorzenia wątroby, oskrzeli i płuc, astma, egzema, ostry katar żołądka i jelit.
Regularne spożywanie przetworów z koziego mleka chroni przez zawałami, chorobami układu krążenia oraz sprzyja w obniżeniu złego cholesterolu we krwi.
Sery kozie zawierają mniej laktozy niż produkty z mleka krowiego dlatego są lepiej przyswajalne u osób z jej nietolerancją. Dodatkowo sery kozie posiadają znacznie mniejszą zawartość kazeiny, która jest przyczyną wielu uczuleń.
Sery kozie są bardzo zdrowe i coraz częściej popularne na naszych stołach. Podpowiadamy zatem jak je podawać, by cieszyć się w pełni ich smakiem.
SER TYPU CAMEMBERT
Pokryty jest warstwą białej pleśni. Ma lekko wyczuwalny kozi aromat. Najlepiej smakuje z razową bułką.
A’LA MOZZARELLA
Młody kozi ser przypominający nieco mozzarellę świetnie nadaje się jako dodatek do sałatek.
ŻÓŁTE SERY
Nadają się idealnie do kanapek orz pikantnych tart warzywnych.
Podane z kawałkiem gruszki lub suszonymi pomidorami będą prostą, a jednocześnie wykwintną przekąska.
TWAROGI
Można przygotować z nich sernik ( zarówno w wersji słodkiej jak i pikantnej ) oraz farsz do pierogów. Można również serwować jako twarożek śniadaniowy.
SERY PLEŚNIOWE
Mają delikatny posmak orzechów lub migdałów. Wspaniale smakują na ciepło z dodatkiem konfitury żurawinowej.
Mindfulness — jak uważność pomoże Ci zwiększyć satysfakcję z codziennych działań?
Sporo w ostatnich latach słyszy się o mindfulness oraz uważności. Jednak co te terminy właściwie oznaczają? Jak praktykowanie uważności może nam pomóc w codziennym życiu? Czy aby korzystać z dobrodziejstw, jakie niesie ze sobą mindfulness, trzeba się zaszyć w głuszy? Na te pytania postaramy się odpowiedzieć w dzisiejszym artykule.
Profesor Jon Kabat-Zinn
Warto wspomnieć o nim na wstępie, bo to właśnie jemu zawdzięczamy popularyzację mindfulness. Jego trening MBSR (skrót od mindfulness based stress reduction, czyli trening redukcji stresu oparty na uważności) na początku pomagał pacjentom Kliniki Redukcji Stresu stworzonej przy Uniwersytecie Medycznym w Massachusetts. A w tej chwili pomaga ludziom na całym świecie w bardziej świadomym i szczęśliwym życiu. Pomimo że uważność silnie czerpie z tradycji buddyzmu, nie jest religią czy ruchem filozoficznym. Można śmiało powiedzieć, że Kabat-Zinowi udało się przenieść coś tak duchowego, jak pojęcie medytacji na grunt naukowy i zrobił to z powodzeniem. Aktualnie mindfulness naucza wiele ośrodków rozsianych po całym świecie.
Czym jest mindfulness?
Kabat-Zinn zdefiniował ją jako: szczególny rodzaj uwagi — świadomej, nieosądzającej i skierowanej na bieżącą chwilę. Mówiąc najprościej, jest to uważna obecność. Dzięki niej zauważamy wszystko, co się dzieje z nami i otaczającym nas światem. I zauważamy to dokładnie takie, jakim jest. Nie osądzamy, po prostu przyjmujemy i akceptujemy.
W czym praktyka uważności może Ci pomóc?
Osobie zdrowej medytacja i codzienna praktyka mindfulness pomoże między innymi w:
- częstszym odczuwaniu uczucia radości;
- poprawie samooceny oraz pamięci;
- redukcji stresu;
- uspokojeniu skołatanych nerwów;
- lepszej koncentracji i kreatywności,
- zwiększeniu cierpliwości na co dzień;
- radzeniu sobie z emocjami;
- problemach z zasypianiem;
- uzyskaniu większej odporności.
Ponadto badania pokazują, że codzienne praktykowanie uważności może także pomóc w zredukowaniu wielu dolegliwości chorobowych takich jak: zmniejszenie bólu, problemy z nadciśnieniem i układem krążenia, złagodzenie objawów stwardnienia rozsianego, padaczki czy choroby Parkinsona.
Medytacja, czyli praktyka formalna
Jest bardzo ważną częścią praktykowania uważności. W medytacji nie chodzi o to, aby stracić na chwilę kontakt ze światem. Wręcz przeciwnie mamy być absolutnie obecni i świadomi, zarówno tego, co dzieje się z naszym ciałem, jak i tego, jakie myśli przepływają przez nasz umysł i jakie emocje wywołują. Ważne, by mieć ich świadomość, ale ich nie oceniać, nie przywiązywać się do nich, przyjmować je i puszczać. Zacznij choćby od 5 minut dziennie, ale bądź konsekwentny. Z czasem możesz medytować coraz dłużej. W internecie znajdziesz także sporo medytacji mindfulness, które pozwolą Ci sprawniej przejść przez pierwszy etap nauki medytowania.
Codzienność, czyli praktyka nieformalna
Wszystko, co robimy w swoim życiu, może być praktykowaniem uważności – wystarczy po prostu robić to z uwagą. Czytanie, wyglądanie przez okno, zabawa z dzieckiem, przechodzenie przez ulicę, robienie zakupów, sprzątanie czy zamykanie drzwi na klucz. Wszystko może być ćwiczeniem mindfulness, jeśli zrobimy to z uwagą, będąc tu i teraz, bez rozmyślania w tym czasie o przeszłości czy zamartwiania się o przyszłość.
W obliczu tak wielu korzyści płynących z codziennego praktykowania mindfulness warto wygospodarować chwilę w ciągu dnia i zasiąść do medytacji już dzisiaj. Nie oczekiwać natychmiastowych efektów, ale konsekwentnie każdego dnia pracować nad swoją uważnością, aby lepiej żyć.
Dieta kontra świąteczna uczta
Przed nami wyjątkowy czas. Święta Bożego Narodzenia kojarzą nam się z magicznymi chwilami – rodzinne spotkania przeciągają się do późnej nocy, a prezenty dodatkowo umilają nam zimowe mrozy. Jest jednak jeden nieodłączny element tych uroczystości, który z pewnością już teraz stresuje osoby dbające o linię – świąteczne przysmaki. Przepyszne dania kuszą, a tradycja, obligująca nas do spróbowania wszystkich dwunastu potraw, jeszcze bardziej komplikuje sytuację. Najczęściej poddajemy się i po świętach ze wstydem wchodzimy na wagę, by zaraz potem zapisać się na dodatkowe zajęcia fitness. Możemy jednak uniknąć rozczarowań – wystarczy, że zastosujemy się do kilku porad, które uratują naszą sylwetkę w tym wyjątkowym okresie.
Świąteczny odpoczynek
Nawet jeżeli na co dzień prowadzimy aktywny tryb życia, Święta Bożego Narodzenia oznaczają najczęściej przynajmniej kilkudniową rozłąkę z salą treningową lub parkowymi alejkami. W połączeniu z obfitymi posiłkami, takie krótkotrwałe odwieszenie butów na kołek może dać katastrofalne rezultaty. Jak najlepiej chronić się przed zbędnymi kilogramami? Spróbujmy nie zmieniać żadnych z naszych codziennych przyzwyczajeń. Nawet w natłoku świątecznych obowiązków znajdziemy przecież chwilę na poranną przebieżkę, a posiłki możemy planować tak, by tylko minimalnie przekroczyć normę. Jeżeli nasza rodzina nie jest jednak wyrozumiała, a babcia przekonuje, że w odchudzaniu nie ma nic zdrowego, warto posłużyć się kilkoma technikami, które pozwolą nam nasycić organizm, a jednocześnie nie przytyć.
Czego unikać?
Świąteczne potrawy są przepyszne, ale jednocześnie zabójcze dla naszej sylwetki. Przede wszystkim starajmy się unikać znacznych ilości tłuszczu. Lepiej przekonać domowników do tego, że duszony lub gotowany karp jest znacznie lepszym rozwiązaniem, niż ryba smażona w panierce na głębokim oleju. Postarajmy się także wyeliminować z wigilijnego jadłospisu majonez i ciężkie sosy – można je w łatwy sposób zastąpić lżejszymi wariantami. Podziękuje nam za to nie tylko nasza waga, ale także układy krążenia najbliższych (zwłaszcza, jeżeli mają problemy z cholesterolem).
Zachowaj umiar
Tradycja zobowiązuje. Jeżeli babcia nie chce odpuścić i powołuje się na najwyższe wartości, możemy sobie pozwolić na spróbowanie wszystkich smakołyków. Grunt to zachowanie umiaru. Zmniejszmy porcje i delektujmy się zaletami rodzimej kuchni. W razie możliwości możemy także spróbować przeliczyć kalorie i makroskładniki – w tym celu okażą się przydatne aplikacje oferujące intuicyjne kalkulatory kalorii.
Jedz powoli
Ważne jest nie tylko to, co jemy, ale także to, jak jemy. Im dłużej spożywamy daną potrawę, tym większą mamy kontrolę nad tym, ile zjedliśmy. Dzieje się tak, ponieważ nasz mózg z pewnym opóźnieniem rejestruje ilość pokarmu, która właśnie trafiła do żołądka. Szybkie wrzucanie w siebie kolejnych porcji to najlepsza droga do pojawienia się zbędnych pokładów tłuszczu. Wolno przeżuwajmy i kontrolujmy ilość kalorii, które przyswoiliśmy.
Więcej posiłków, mniejsze porcje
Ta zasada obowiązuje zawsze, także za świątecznym stołem. Częstsze jedzenie pozwoli nam przyspieszyć przemianę materii, a ta bezpośrednio przełoży się na lepsze trawienie. Dzięki temu unikniemy także przypadłości, które towarzyszą hucznym ucztom. Nie chcemy przecież, aby magię świąt zepsuły nam wzdęcia, zgaga lub ból wątroby.
Uzupełniaj płyny
Dla właściwej przemiany materii kluczowe okaże się optymalne nawadnianie naszego organizmu. Wybierajmy wodę i herbatę, unikajmy natomiast sztucznie słodzonych napojów i kompotów. Być może są pyszne, ale potrafią także porządnie zaszkodzić naszej sylwetce.
Uwaga z ciastem
Czym byłyby święta bez tradycyjnych wypieków? Wszyscy je uwielbiamy. Najczęściej leżą, kuszą i tylko czekają, aż ktoś po nie sięgnie. Nie musimy w pełni rezygnować z tego smakołyku. Najważniejszy po raz kolejny okaże się umiar i… dobra taktyka. Domowe wypieki powinny być deserem, spożywanym tuż po posiłku, a nie snackiem, po który sięgamy wtedy, kiedy nabieramy na niego ochotę.










