Najpopularniejsi sportowcy na Instagramie — kogo warto obserwować?

Najpopularniejsi sportowcy na Instagramie — kogo warto obserwować?

Portale społecznościowe na dobre zagościły w naszej codzienności. Mało kto wyobraża sobie dzień bez choćby kilku minut spędzonych na Facebooku, Twitterze czy Instagramie. Obserwujemy nie tylko strony naszych bliskich czy znajomych, aby dowiedzieć się co się u nich dzieje. Równie często zaglądamy na tablice ulubionych gwiazd kina czy sportu.

Sportowcy w social mediach zajmują ważne miejsce, gdyż dzięki ich działaniom wiele osób motywuje się do codziennej walki o zdrowie i smukłą sylwetkę. Podglądamy ich codzienność, treningi, to co jedzą i co polecają swoim fanom. Inspirujemy się do bardziej zdrowego pełnego energii życia.

Instagram jest doskonałym miejscem, gdzie z pomocą obrazu, krótkiego tekstu oraz hashtagów można zmotywować do działania nie tylko tysiące, ale i miliony obserwatorów. Dlatego też sportowcy i celebryci na Instagramie właśnie przekazują wartościowe dla fanów treści, które mogą pomóc im w pełniejszym życiu. Promują także wypróbowane produkty, których często są twarzami.

Kto jest na szczycie?

W pierwszej setce globalnego rankingu Instagrama znajdziemy sześciu sportowców. Wszyscy z nich to światowej sławy piłkarze. Największą ilość obserwatorów mają:

Christiano Ronaldo, www.instagram.com/cristiano, ok. 103 mln,

Neymar, www.instagram.com/neymarjr, ok. 76 mln;

 

Leo Messi, www.instagram.com/leomessi, ok. 73 mln;David Beckcham, www.instagram.com/davidbeckham, ok. 37 mln;James Rodriguez, www.instagram.com/jamesrodriguez10, ok. 31 mln;Ronaldinho, www.instagram.com/ronaldinho, ok. 23 mln.

Jeśli chodzi o nasz kraj, to lista sportowych celebrytów na Instagramie wygląda następująco:

Robert Lewandowski, www.instagram.com/_rl9, ok. 9,6 mln obserwatorów;

Anna Lewandowska, www.instagram.com/annalewandowskahpba, ok. 1,2 mln,

 

Ewa Chodakowska, www.instagram.com/chodakowskaewa, ok. 1,1 mln
Wojciech Szczęsny, www.instagram.com/wojciech.szczesny1, ok. 1 mln

Co proponują?

Polscy sportowcy na Instagramie najczęściej uchylają rąbka tajemnicy na temat swojego życia prywatnego oraz dzielą się swoimi patentami na zdrową dietę i udostępniają efektywne treningi. Często też promują autorskie programy treningowe, dzięki którym obserwatorzy mogą niejako trenować pod okiem znanych fachowców.

Jeśli więc szukasz ciekawych treningów oraz porad jak zdrowo i smacznie zjeść to warto przyjrzeć się temu, co proponują sportowcy na Instagramie. Najprościej zrobić to używając hashtagów.

Najpopularniejsze hashtagi dotyczące zdrowego stylu życia to:

#fitness, #healhty, #gym, #motivation, #diet, #health, #exercise, #workout, #fit,#gymlife

Warto prześledzić sobie, który ze znanych i powszechnie lubianych sportowców z kraju i zagranicy oferuje treści najbliższe naszym sportowym i osobistym zainteresowaniom i dodać ich do obserwowanych, gdyż odpowiedniej motywacji do pracy nad zdrowiem i piękną sylwetką nigdy dość. Szczególnie kiedy płynie ona od osób, które osiągnęły sukces w tej dziedzinie i mogą być prawdziwą inspiracją.


Kasza jaglana i jej właściwości

Kasza jaglana i jej właściwości

Jednak ten typ kaszy był już popularny w naszym kraju już kilkaset lat temu. I nie tylko wśród ludzi biednych jak mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać. Raczyły się nią także szlacheckie rody. Kasza jaglana była w tamtych czasach bardzo cenionym produktem żywnościowym. Podobnie sytuacja wyglądała w czasach międzywojennych, kiedy to przepisy na potrawy z wykorzystaniem kaszy jaglanej można było spotkać we wszystkich cenionych podręcznikach sztuki kulinarnej.

Historia prosa

Kasza jaglana, o której dziś opowiadamy, powstaje z prosa. Jest to jedno z najstarszych ziaren na świecie. Występuje praktycznie we wszystkich zakątkach naszego globu. Naukowcy zakładają, że proso znano już ponad 7000 lat temu przede wszystkim w Azji Wschodniej oraz Europie Środkowej. W epoce brązu, która nastąpiła zaraz po czasach prehistorycznych, proso było najważniejszym zbożem uprawianym w na terenach współczesnej Europy Środkowej. Także Słowianie szybko docenili jego walory. W czasach poprzedzających masowe wprowadzenie ziemniaków proso stanowiło główny pokarm ludzi biednych. Także w czasach obecnych w pewnych częściach Afryki oraz Azji to zdrowe ziarno stanowi podstawowy składnik codziennej diety mieszkających na tych terenach ludzi.

 

Proso jako roślina

Proso jest rośliną trawiastą osiągającą nawet do pięciu metrów wysokości. Posiada wysoką odporność na susze, nie wymaga specjalistycznej gleby – dzięki czemu można je wysiewać nawet na nieurodzajnych skrawkach pól. Nie trzeba mieć także wyjątkowych umiejętności, aby hodować proso, ponieważ jest proste w uprawie. Jednocześnie jest to zboże dość wrażliwe na zmienne temperatury (szczególnie na mróz) oraz boleśnie odczuwa brak światła słonecznego. Jest to jedyne zboże, które zachowuje swój zielony kolor, nawet kiedy jego ziarna są już w pełni dojrzałe. Ziarna znajdują się w kolbach, które nieco przypominają kolby kukurydzy, choć same ziarenka są bardzo niewielkie i mają między 4 a 8 mm. Mogą się one różnić się kolorem w zależności od odmiany prosa. Spotykamy ziarna żółte, białe, a także czerwone.

 

Różne rodzaje prosa

Najczęściej spotykamy ziarna prosa w kolorze żółtym. Za to zabarwienie odpowiada karoten, czyli prowitamina A. Jeśli zaś mamy do czynienia z ziarnami, które wyglądają, jakby były przezroczyste to znak, że posiadają one większe niż inne ilości białka. Na to, jak będą wyglądać ziarna prosa, ma wpływ głównie klimat, w jakim zboże dojrzewa. Żółte i przezroczyste ziarna wystąpią, kiedy klimat w czasie wzrostu był gorący a powietrze suche. Jeśli panujący klimat będzie chłodniejszy oraz znacznie bardziej wilgotny to ziarna będą jasne i bogatsze w węglowodany, jednocześnie ilość zawartego w nich karotenu drastycznie zmaleje. Dla naszego brzucha zdecydowanie najlepsza jest żółta odmiana, która dzięki karotenowi odbuduje nam skutecznie podrażnioną śluzówkę żołądka.

 

Różnorodne właściwości kaszy jaglanej

Niewiele produktów zbożowych może się poszczycić właściwościami zasadotwórczymi. Jest to szczególnie ważne, ponieważ współczesna dieta najczęściej jest wypełniona po brzegi produktami posiadającymi silne oddziaływanie kwasotwórcze. Ponadto ten typ kaszy obfituje w wartościowe witaminy z grupy B, zawiera także lecytynę, potas, wapń oraz fosfor. Co ciekawe kasza jaglana ma w swoim składzie największe stężenie żelaza spośród wszystkich znanych nam typów kasz.

Duża zawartość wartościowego krzemu sprawia, że nasza skóra, paznokcie oraz włosy będą się prezentować dzięki jagłom nienagannie. Dzięki nim także unikniemy szpecących pękających naczynek, gdyż krzem znacząco wpływa na elastyczność naczyń krwionośnych. Pomaga on także regulować poziom złego cholesterolu w naszym organizmie, gdyż zapobiega odkładaniu się związków tłuszczowych. Ponadto wspomaga nas przy urazach. Dzięki krzemowi nasze kości regenerują się szybciej oraz sprawniej i nie ulegają odwapnieniu. Proso w swoim składzie ma także unikalną i niepodobną do niczego innego konfigurację aminokwasów.

Kasza jaglana jest bardzo lekkostrawna. Ponadto zawiera składnik, który niezmiernie rzadko występuje w produktach pochodzenia zbożowego – krzemionkę. Doskonale wpływa ona na nasze stawy oraz pomaga zachować skórę w doskonałym stanie.
Potrawy z kaszy jaglanej polecane są przy schorzeniach wątroby, trzustki, nerek oraz jelit. Jest świetna także, kiedy mamy do czynienia z dużym wyziębieniem organizmu. Ponadto warto pamiętać, iż jest to produkt bezglutenowy, który z powodzeniem mogą spożywać osoby, które ze względów zdrowotnych nie mogą jeść glutenu.

 

Składniki odżywcze w kaszy jaglanej

Jagły mają to do siebie, że posiadają z jednej strony nadspodziewanie dużo bardzo łatwo przyswajalnego białka jak na produkt stricte zbożowy przy jednocześnie niskiej zawartości skrobi. Ma także dużo żelaza oraz miedzi. A struktura kaszy jaglanej jest zbudowana z nienasyconych kwasów tłuszczowych, które wspomagają układ krążenia szczególnie przy schorzeniach sercowo-naczyniowych. Może się poszczycić także najwyższą zawartością witamin z grupy B (tiaminy – B1, ryboflawiny – B2, pirydoksyny – B6) spośród wszystkich dostępnych w sprzedaży kasz. Aby zawarte w kaszy jaglanej witaminy D, E oraz K rozpuszczalne w tłuszczach wspomagały nasz organizm najlepiej spożywać kaszę z wysokiej jakości tłuszczami tłoczonymi na zimno.

To wszystko sprawia, że nawet najprostsza potrawa jak gotowana jagła z dodatkiem niewielkiej ilości tłuszczu sprawi, iż wzrośnie nasz poziom energii. Dlatego też ten typ kaszy jest idealny dla sportowców i osób wykonujących pracę fizyczną oraz tych, które pracują umysłowo. Kasza jaglana doskonale nadaje się także na śniadanie, ponieważ szybko nas nasyci i sprawi, że nasz poziom energii nie spadnie przez wiele godzin.

Przez to, że kasza jaglana jest w swojej naturze lekko ocieplająca, poleca się ją osobom ze schorzeniami żołądka, przewodu pokarmowego oraz wątroby i śledziony. Idealnie współgra z warzywami i jest świetną alternatywą dla ciepłych zup, ponieważ trwale wzmacnia wychłodzone ciało.

Kasza jaglana wykazuje także silne działanie detoksykujące. Z jej pomocą pozbędziemy się złogów, metali ciężkich oraz toksyn z naszego organizmu. Podobnie jak orkisz usuwa także pozostałości po przyjmowanych antybiotykach i innych wytworzonych w sposób syntetyczny lekach.

Z racji swoich właściwości oczyszczających jelita kasza jaglana wspomaga proces odchudzania. Ponadto duża zawartość wartościowego jakościowo krzemu korzystnie wpływa na przemianę materii, co także wspomaga zrzucanie nadprogramowych kilogramów.

Jagła należy do kategorii produktów posiadających termikę neutralną, co oznacza ni mniej, ni więcej niż produkty, które w najszybszy sposób przywracają ogólną równowagę w naszych organizmach. Dlatego też powinny one być spożywane jako główny składnik naszej codziennej diety. Kasza jaglana pomaga nam ponadto usuwać nadmiar wilgoci z ciała, dzięki czemu nie zapadamy na stany zapalne dróg oddechowych. Skutecznie leczy także grzyby z rodziny kandydoza.

 

Kasza jaglana w codziennym menu

Zwykły sporządzony szybko kleik z kaszy jaglanej jest bardzo pomocny w zwalczaniu wielu chorób, także przeziębienia, o co niewiele osób by go podejrzewało. Tego typu kleiki podaje się z powodzeniem chorym w trakcie leczenia chorób przewodu pokarmowego, dróg żółciowych, nerek, wątroby oraz osobom po skomplikowanych operacjach. Pudding z kaszy jaglanej z dodatkiem owoców lub orzechów doskonale zastąpi deser kupiony w sklepie i będzie od niego zdecydowanie zdrowszy. Dzięki wprowadzaniu potraw z kaszy jaglanej do dziecięcego jadłospisu sprawimy, że maluchy od najmłodszych lat będą uczyły się zasad zdrowej diety, ponadto dzieci spożywające kaszę jaglaną regularnie lepiej się uczą i znacznie rzadziej chorują. Dzieje się tak, ponieważ jagły mają silne właściwości antywirusowe. Wykazują także działanie ograniczające stany zapalne błon śluzowych, co sprawia, że kasza jaglana jest świetna, gdy dziecko złapie katar.

 

Jaką kaszę jaglaną kupować?

Podobnie jak w przypadku innych produktów spożywczych możemy spotkać na rynku kasze bardziej i mniej wartościowe. Niestety często kasza jaglana o najniższej cenie nie będzie dobra jakościowo. Musimy tutaj próbować, próbować i jeszcze raz próbować. A kiedy trafimy, na producenta którego jakość nas zadowala, to po prostu należy przy nim pozostać. Warto także pamiętać, że nawet w sytuacji, kiedy mamy sprawdzonego producenta to kupuje on proso od różnych rolników, więc czasem produkt może różnić się od tego, który kupiliśmy wcześniej. Niestety nie da się tego uniknąć.

Zwracajmy uwagę na czystość, kolor oraz konsystencję i smak kaszy po jej ugotowaniu. O jakości kaszy świadczy też to czy podczas jej płukania pojawia się duża ilość szumowin. Jeśli taka sytuacja ma miejsce, to należy przepłukać kaszę kilka razy przed samym jej gotowaniem a następnym razem wybrać innego producenta. Kaszę jaglaną powinno się przechowywać w szczelnie zamkniętym najlepiej szklanym pojemniku. Źle przechowywana natychmiast złapie wilgoć i docelowo będzie niesmaczna.

 

Jak właściwie przygotować kaszę jaglaną?

1. Kaszę należy wypłukać w zimnej wodzie – trzeba to zrobić minimum dwa lub trzy razy, aby woda pochodząca z płukania była klarowna.2. Wlewamy wodę przeznaczoną do gotowania w proporcji 2:1.3. Dodajemy tłuszcz roślinny np. olej kokosowy – poprawi on smak kaszy i znacznie wzmocni wchłanianie witamin zawartych w jagle.4. Doprawiamy solą. Najlepiej wybrać zdrową sól himalajską kupimy ją w tej chwili w każdym dyskoncie.5. Jeśli zależy nam na tym, aby nasza kasza była aromatyczna, można dodać odrobinę kardamonu, korę cynamonu lub dosłownie plasterek świeżego imbiru.6. Doprowadzamy kaszę do wrzenia i zmniejszamy płomień w kuchence na średni.7. Gotujemy pod przykryciem między 8 a 15 minut. Czas ten jest zależny od producenta kaszy. Nie mieszamy w tym czasie.8. Jeśli gotujemy kaszę jaglaną w garnku o cienkim dnie, to należy zestawić go z palnika po krótszym czasie niż podany na opakowaniu. W innym razie możemy kaszę przypalić.


Co jeść, aby wzmocnić naczynia krwionośne i żyły. Jak o nie dbać ?

Co jeść, aby wzmocnić naczynia krwionośne i żyły. Jak o nie dbać ?

Mimo że sezon wakacyjny nieubłaganie mija, jedno jest niezmiernie stałe – chcemy mieć ładne i zgrabne nogi! Niestety ówczesny tryb funkcjonowania wielu z nas nie sprzyja pięknym i smukłym nogom. Na naszych nogach mogą pojawić się pajączki i żylaki. Nie są to tylko defekty kosmetyczne, ale skutek nakładania się różnych wewnętrznych czynników.

Wzmocnienie naczyń krwionośnych: po co?

To głównie problem z krążeniem jest winowajcą naszych problemów z nogami. Problem z zastawkami w żyłach i wracającą się krwią do kończyn dolnych przyczynia się do powstawania w pierwszej kolejności pajączków, a następnie żylaków. Lecz z drugiej strony, nawet jeżeli krew wraca do żył kończyn dolnych to ściany naczyń krwionośnych powinny być na tyle wytrzymałe, żeby nie powstawały mikropęknięcia. Jeżeli powstają wówczas jest coś nie tak.

Krew z żył, powinna bez problemu być transportowana ku górze naszego organizmu, tak żeby mogła być nasycona tlenem i poprzez tętnice odpowiednio rozdystrybuowana po organizmie. Jeżeli tak się nie dzieje zastawki żylne szwankują. Problem z mięśniami zastawek żylnych występuje w powiązaniu z osłabieniem mięśni nóg. Zatem regularny wysiłek typu bieganie, jazda na rowerze będą niwelowały nadciśnienie żylne i tym samym przyczyniały się do zmniejszenia prawdopodobieństwa  powstawania żylaków i pajączków.

Czynniki, takie jak: praca siedząca, nadwaga, palenie papierosów, obcisłe spodnie, rajstopy również nie są bez znaczenia dla wyglądu naszych nóg. Wymienione czynniki mają negatywny wpływ na krążenie w kończynach dolnych. Odpowiednia dieta jest również bardzo istotnym czynnikiem w walce z niedoskonałościami na naszych nogach. W naszej diecie znajdują się składniki, które mogą nam pomóc w profilaktyce i walce z pajączkami i żylakami. Zatem jak wzmocnić żyły?

Jak wzmocnić naczynia krwionośne?

Najlepszym składnikiem naszej diety który może nam pomóc w walce z pękającymi naczynkami jest witamina C. Witamina ta wpływa na syntezę kolagenu czyli głównego białka strukturotwórczego naszego organizmu. Kolagen w naczyniach krwionośnych sprawia że są one wytrzymałe na mikropęknięcia.

Najwięcej witaminy C występuje w:

  • czarnej porzeczce: 182 mg w 100 g produktu;
  • liściach pietruszki: 178 mg w 100 g produktu;
  • czerwonej papryce: 144 mg w 100 g produktu;
  • warzywach kapustnych: 48-94 mg w 100 g produktu;
  • truskawkach: 68 mg w 100 g produktu;
  • cytrynach: 50 mg w 100 g produktu;

Witamina C należy do jednych z najbardziej wrażliwych witamin, dlatego warzywa i owoce w miarę możliwości najlepiej spożywać na surowo.

Naturalne wzmocnienie żył i tętnic

Rutyna jest to związek występujący np.: w dzikiej róży, mięcie pieprzowej, dzikim bzie. Zwiększa on wchłanianie witaminy C. Rutyna również wzmacnia naczynia krwionośne, zapobiega pajączkom, żylakom i opuchniętym nogom. W aptekach dostępne są również suplementy, które zawierają rutynę.

Najważniejszymi czynnikami w profilaktyce i leczeniu pajączków i żylaków jest wysiłek fizyczny. Wysiłek fizyczny musi być wsparty odpowiednim żywieniem, z odpowiednią porcją owoców i warzyw tak brzmi najkrótsza recepta na piękne i zgrabne nogi. Poznaj także najpopularniejsze przyczyny tycia.


Owoce, które sprzyjają utarcie wagi

Owoce, które sprzyjają utarcie wagi

Latem mamy wyjątkową dostępność do wielu owoców. Od maja do późnej jesieni dojrzewają różne owoce. Każda dieta powinna być urozmaicona, więc warto jest sięgnąć po sezonowe owoce. Wiele z tych owoców może nam pomóc w odchudzaniu. Jeżeli jesteście ciekawi jakie to owoce, koniecznie przeczytajcie nasz artykuł.

 

Ananas, figi, kiwi – owoce te zawierają enzymy, które trawią białka. To, dlatego galaretka z dodatkiem kiwi nie ma prawa się udać. Spożywanie tych produktów wraz z produktami mięsnymi poprawa ich trawienie i wchłanianie. Ilość białka u osób odchudzających jest niezwykle ważnym czynnikiem. Wraz z obniżoną kalorycznością diety często obniża się również ilość białka, co jest błędem. Może to przyczyniać do efektu jojo. Ananasy, figi i kiwi podwyższają poziom uwalnianego białka, a więc obniżają ryzyko efektu jojo.

Arbuz – 100 g tego owocu to jedyne 35 kcal. Arbuz zawdzięcza to zdecydowanej ilości wody. Więc śmiało możemy go włączyć, jako II śniadanie czy podwieczorek do diety odchudzającej. Duża objętość arbuza pozwala podczas posiłku zapomnieć o dodatkowych przekąskach.

Banany, mimo, że zawierają większą ilość kalorii są wartościowym owocem podczas odchudzania. Banany podwyższają poziom serotoniny, czyli wpływają na poprawę samopoczucia.

Jabłka, grejpfruty, gruszki – zawierają pektyny, czyli rozpuszczalne frakcje błonnika. Błonnik rozpuszczalny ma właściwości chłonięcia wody, więc nasz przewód pokarmowy będzie bardziej wypełniony. Stopień nacisku pokarmu na jelita jest niezwykle ważną sprawą. Jeżeli zjemy posiłek bogaty w błonnik rozpuszczalny to taki produkt dłużej przebywa w jelitach, jest lepiej trawiony, a także do mózgu wysyłane są sygnały, które hamują wytwarzanie hormonów przewodu pokarmowego stymulujących spożywanie pokarmu. Trzeba zaznaczyć, że soki zawierają znikomą ilość błonnika. Tak, więc warto jest spożywać owoce w postaci nieprzetworzonej, pozwoli to nam na kontrolę spożywanych kalorii. W owocach cytrusowych najwięcej pektyn występuje w białej otoczce - tak zwanym albedo, więc nie warto jest jej do końca zrywać.

Kokos – mimo, że zawiera bardzo dużą ilość energii to również ma bardzo interesujące właściwości, które mogą przyspieszyć odchudzanie. Kokos poprzez zawartość kwasów tłuszczowych średnio łańcuchowych – MCT przyspiesza tempo przemiany materii, a tym samym chroni przed efektem jojo. Mimo że MCT są bardzo łatwo wchłaniane, to nie są odkładane w komórkach tłuszczowych, są doskonałym źródłem energii. Warto jest włączyć do swojej diety np. : indyka w curry z mlekiem kokosowym czy panna cottę z dodatkiem mleczka kokosowego.

Miraculum – jest to tak zwany cudowny owoc, nie jest on z reguły dostępny w polskich supermarketach, lecz warto napisać o nim kilka słów. Owoc ten posiada niezwykłą właściwość:, gdy się go spożyje, wszystkie zjedzone po nim kwaśne i pikantne produkty wydadzą nam się słodkie. Więc po zjedzeniu tego owocu można śmiało zjeść tak kwaśne owoce jak cytryna czy pigwa. Owoce te zawierają dużo błonnika, który wspomaga odchudzanie.

Wszystkie owoce oprócz borówek, żurawin działają alkalizująco. Jest to niezwykle ważne nie tylko podczas odchudzania. Spożywając owoce musimy wiedzieć, że czym bardziej rozdrobniony owoc tym będzie zawierał mniej błonnika. Owoce najlepiej jest spożywać w postaci nieprzetworzonej. Jabłek i gruszek nie warto obierać, gdyż zmniejsza to ilość witamin i składników mineralnych, a przede wszystkim błonnika. Niezwykle ważne jest spożywanie sezonowych owoców, gdyż zawierają one bardzo cenne składniki odżywcze np.: bioflawonoidy. Do niektórych produktów nie będziemy mieli tak łatwego dostępu, jak w sezonie.

 

Podsumowując - warto wspomnieć, że najważniejszą zasadą przy jedzeniu owoców jest umiar, gdyż bardzo łatwo jest spożyć ich za dużo. Lecz smak i właściwości odżywcze owoców jednoznacznie przemawiają za tym żeby je włączać do diety.


Nasze zdrowie zaczyna się w jelitach

Nasze zdrowie zaczyna się w jelitach

Nawet jeśli z reguły jesteś osobą zdrową i nie zdiagnozowano u Ciebie żadnej poważnej dolegliwości, to być może cierpisz z powodu pozornie błahych niedogodności jak alergie, przewlekłe zmęczenie, dziwne bóle niewiadomego pochodzenia, wahania nastroju, obniżona odporność, czy brak ochoty na seks albo nieświeży oddech, podrażnienia skóry czy zaparcia. I pewnie będziesz zaskoczony, kiedy dowiesz się, że mogą mieć one swoje podłoże w Twoich jelitach. Tak. W jelitach właśnie.

Co znajdziesz w artykule?

Zdrowe jelita to zdrowe życie

Jelita wymagają dbałości. Nasza skóra stanowi barierę dla świata zewnętrznego i z jej pomocą chronimy organy wewnętrzne, jelita spełniają taką samą funkcję tylko wewnątrz naszego organizmu, nie dopuszczają by składniki, które zjadamy, dostały się bezpośrednio do naszego organizmu w nieodpowiedniej formie.

Trudno to sobie nawet wyobrazić, ale zajmują one powierzchnię o 200 razy większą niż nasza skóra. Zaskakujące prawda? Jelita w każdej sekundzie naszego życia stykają się ze wszystkim, co spożywamy, więc nie tylko ze składnikami odżywczymi, ale także z toksynami, chemicznymi dodatkami do żywności, o które współcześnie nietrudno, lekami, bakteriami i drobnoustrojami, które każdego dnia mozolnie przechodzą przez nasz układ pokarmowy. Jelita odgrywają niesamowicie odpowiedzialną rolę strażnika, który nie może dopuścić do tego, by do naszego organizmu dostały się szkodliwe substancje. Zdrowie zaczyna się w jelitach, dlatego warto zastanowić się jak działa ten organ.

Jak działają nasze jelita?

W idealnym świecie w jelitach mamy same przyjazne bakterie, które codziennie wspomagają nasze trawienie, wpływają na wytwarzanie witamin z naszego pożywienia, skutecznie stymulują aktywność wyściółki jelitowej i nie wpuszczają nikogo, kto jest niepowołany do naszego organizmu. Poza tym dzięki jelitom Twój mózg wie, kiedy powinieneś przestać jeść, bo jesteś zwyczajnie syty.

Każdy nawet najmniejszy krok związany z naszym trawieniem jest dokładnie zaplanowany i przemyślany, nawet jeśli sobie tego nie uświadamiamy. Zaczyna się w naszych ustach, a kończy na odbytnicy. W idealnym czasie pojawiają się soki żołądkowe. A doskonale zaplanowane ruchy robaczkowe pojawiają się przynajmniej raz w ciągu każdego dnia, aby skutecznie wydalić produkty przemiany materii oraz wszelkie toksyny, które mogłoby nam zagrozić.

Etapy procesu trawienia

Kiedy coś jesz, trawienie pokarmu rozpoczyna się w Twoich ustach. Ślina rozkłada węglowodany. Jedzenie następnie błyskawicznie przechodzi przez przełyk, a pokarm trafia do samego żołądka. Jeśli mamy w nim odpowiednio niskie pH to aktywują się peptydy, które rozkładają wszelkie rodzaje białka, jakie dostarczyliśmy z pożywieniem. Takie kwaśne środowisko w naszym żołądku to także ważna bariera przed drożdżami, pasożytami oraz bakteriami, które niestety każdego dnia zjadamy z naszymi posiłkami. Węglowodany zatem rozkładają się w glukozę, a białka w wartościowe aminokwasy, które później posłużą jako skuteczny budulec wszystkich tkanek oraz mięśni.

Kolejny etap drogi to jelito cienkie, gdzie odczyn pH zmienia się z kwasowego na znacznie bardziej zasadowy, gdyż wątroba i woreczek żółciowy wydziela żółć, by przygotować tłuszcze do absorpcji. Ten skomplikowany proces zachodzi na całej niemal długości jelita cienkiego. W tym miejscu także bakterie, które każdego dnia naturalnie żyją sobie w naszych jelitach (tak wiemy, jak to brzmi, że ktoś w nas żyje :)) zaczynają fermentować i karmić się zjedzonym przez nas pokarmem. Ułatwiają nam także rozkładanie go. Czasem ma to miejsce w dość nieprzyjemny sposób, szczególnie gdy znajdujemy się w towarzystwie – w postaci gazów.

Kolejno pokarm przesuwa się metodycznie w kierunku jelita grubego. To właśnie w nim dochodzi do wchłaniania wody ze spożytego przez nas posiłku i tworzy się stolec. Jednak na każdym z powyższych etapów coś może pójść nie tak, ponieważ nasze jelita mogą być nie do końca zdrowe oraz sprawne.

Kluczowe funkcje jelit:

  • trawienie spożywanego pokarmu,
  • wchłanianie z niego składników odżywczych,
  • utrzymanie bariery przed wpływem płynącym ze świata zewnętrznego,
  • współpraca z dobrymi bakteriami,
  • oczyszczanie – usuwanie toksyn oraz szkodliwych produktów przemiany materii.

Jak poprawić stan jelit?

Dieta na zdrowe jelita

Jeśli zależy Ci na tym, by poznać przyczyny, tego, co się dzieje w Twoich jelitach, to musisz przyjrzeć się swojej codziennej diecie. Spożywane przez nas pokarmy wpływają na stan naszego zdrowia. Jelita są wrotami do pozostałych części ciała oraz innych organów. Tylko my możemy kontrolować te wrota, jedząc odpowiednie pokarmy i dostarczając właściwych składników odżywczych. Zdrowe jelita, dieta jest na prawdę bardzo ważna, dlatego warto dobrze się jej przyjrzeć

Niestety współczesny przemysł spożywczy nam nie pomaga. Jedzenie w określonych smakach praktycznie nas uzależnia i sprawia, że chcemy więcej i więcej. Poprzestanie na jednym kęsie, nie wchodzi w grę, kiedy np. mamy do czynienia ze smakiem słonym i słodkim. Nasz mózg zdecydowanie ma do nich słabość co koncerny spożywcze i restauracje sieciowe skwapliwie wykorzystują, zapewniając nam nieograniczony wybór słodyczy i słonych przekąsek na każdą okazję.

Cukru spożywamy zbyt dużo, często sobie tego zupełnie nie uświadamiając. Ilość żywności, która go zawiera, jest zatrważająca. Spożywając go w nadmiarze, skutecznie karmisz bakterie oraz drożdże w swoich jelitach a później zaczynasz czuć się źle. Niestety to jest konsekwencja podjętych działań. Jedyną właściwą drogą jest wyeliminowanie tych pokarmów ze swojej diety. Albo na początek, choć znaczące ograniczenie. Zawsze będzie to krok w dobrą stronę. W stronę zdrowszych jelit i lepszego samopoczucia. Przestaniesz tyć, odczuwać ciągłe zmęczenie i niewiadome bóle, a to tylko wycinek z dobrych konsekwencji zmiany diety. Jak dieta bez cukru wpływa na nasze zdrowie? Przeczytaj nasz artykuł, na ten temat!

Stres

Nasze jelita chorują nie tylko z powodu diety, ale także od wszechobecnego stresu. Wiele badań naukowych wskazuje na to, że stres może zaburzyć naturalną równowagę dobrych bakterii w naszych jelitach. A co za tym idzie, pałeczkę pierwszeństwa mogą przejąć, te, które wcale przyjazne nie są. Wielu ludzi nie potrafi radzić sobie ze stresem. Nie znajdują czasu na regenerację oraz odpoczynek, które są niezbędne, by zachować zdrowie jelit i doskonałe samopoczucie.

Leki

Żyjemy w czasach kiedy nasze zdrowie jest w coraz większe rozsypce. Ciągle na coś narzekamy, cierpimy z różnych powodów. Niemal bez przerwy przyjmujemy jakieś leki zarówno te dostępne bez recepty, jak i te, które niemal hurtowo wypisują nam lekarze.

To zjawisko pomału wymyka się nam spod kontroli, a kolejne badania wskazują, że nadużywamy leków w coraz większym stopniu. Szczególnie jeśli chodzi o leki przeciwbólowe dostępne bez recepty. W 2015 roku nasi rodacy kupili ponad 115 milionów opakowań specyfików od bólu dostępnych w marketach i na stacjach benzynowych. Wydaliśmy na nie bagatela 1,348 miliarda złotych. Dla porównania pięć lat wcześniej było to 1,096 miliarda złotych, tendencja jest więc silnie wzrostowa. No ale przecież nie bierzemy ich dla przyjemności, tylko kiedy nam coś dolega. Więc w zasadzie nie powinno być problemu. Niestety za każdym razem, gdy bierzemy leki, flora jelitowa ulega zmianie. Jeśli jeszcze do tego niewłaściwie się odżywiamy to zaburzenia jelitowe mamy jak w banku.

Konsekwencje dla zdrowia

Niewłaściwe jedzenie, zażywanie leków w sporych ilościach plus życie na wysokich obrotach powodujące stres niechybnie doprowadzi nas do szkodliwego działania toksyn ze środowiska i powstania nieszczelności w jelitach. Nieszczelnością nazywamy stan, kiedy nasze jelita przepuszczają do organizmu tylko częściowo strawione cząsteczki białka z pożywienia. Układ odpornościowy ich nie rozpoznaje, więc zaczyna je atakować, co objawia się jako wszelkiego rodzaju nadwrażliwości pokarmowe. Czasem są to wysypki, alergie, przewlekłe zapalenia zatok czy migrena. W konsekwencji może to prowadzić do zespołu jelita drażliwego oraz różnego rodzaju przewlekłych chorób autoimmunologicznych bardzo trudnych w leczeniu.

Niestety system opieki zdrowotnej na całym świecie nie pomaga. Kiedy cierpisz z powodu wysypki, to lekarz przepisuje Ci lek, który tę wysypkę zniweluje, ponieważ nie ma czasu na zastanawianie się, z czego ona się wzięła. A nasz organizm jak system naczyń połączonych działa w taki sposób, że wysypka to tylko objaw, a problem najczęściej znajduje się gdzieś indziej, gdzieś głębiej wewnątrz nas. No więc smarujemy wysypkę, która dzięki temu znika po kilku dniach i wydaje się nam, że jest po kłopocie. Jednak prawda może być nieco inna. Może się okazać, że zaleczyliśmy objaw, a problem pozostał, tyle że na chwilę uśpiony.

Jelita często są bagatelizowane w diagnozowaniu chorób i nie łączy się ich stanu z naszym bezpośrednim dobrostanem. A to błąd, ponieważ jelita podobnie jak inne ważne narządy tj. serce, płuca czy mózg odgrywają ważną dla naszego zdrowia rolę. Prawda jest niestety taka, że każdy z nas ma uszkodzone jelita – choć w różnym stopniu zależnie od naszego trybu życia, diety oraz przyzwyczajeń. Każdego dnia ponosimy bolesne konsekwencje tego stanu, o którym najczęściej nie mamy pojęcia. Bo kto by sobie zawracał głowę jelitami.

Co jeść na zdrowe jelita?

Dobra wiadomość jest jednak taka, że kiedy już sobie to uświadomimy, to możemy coś z tym zrobić i poprawić stan naszych jelit oraz naszego zdrowia w sposób, który nas zdecydowanie zaskoczy. Najlepiej już dziś wprowadzić zmiany w swoim życiu, które sprawią, że naszym jelitom (a co za tym idzie także i nam) będzie żyło się lepiej i lżej. Zrezygnujmy z przetworzonego jedzenia napakowanego chemią, cukrem, solą i tłuszczem na rzecz diety na zdrowe jelita składającej się ze świeżych składników, które będą jak najmniej przetworzone.

Zadbajmy o relaks i czas dla siebie, wtedy stres nie będzie odciskał na nas tak mocno swojego piętna. Może wypróbujmy medytację albo jogę, by uspokoić galopujące myśli, które sprawiają, że nie potrafimy się odciąć od problemów.

Zamiast kolejnej tabletki od bólu wyjdźmy na świeże powietrze bez względu na pogodę. A drobne schorzenia spróbujmy wyleczyć bez antybiotyku domowymi sposobami naszych babć.

Wprowadźmy te niewielkie zmiany na miesiąc na próbę. Gwarantujemy, że wyniki przejdą Wasze najśmielsze oczekiwania i będziecie chcieć więcej. A Wasze jelita tylko Wam za to podziękują zdrowiem oraz doskonałym samopoczuciem.


Witamina D – słońce w służbie naszego zdrowia

Witamina D - słońce w służbie naszego zdrowia

Żyjemy w czasach niesamowicie dużego postępu technologicznego. Niestety często płacimy za niego wysoką cenę, ponieważ walutą jest nasze zdrowie. Dzięki powszechnemu postępowi nasze życie wygląda zupełnie inaczej niż jeszcze 20-40 lat temu, choć często nie zdajemy sobie nawet z tego sprawy. Człowieka współczesnego można by z powodzeniem nazwać „budynkowym”, ponieważ znaczną część swojego dnia i życia spędza on w budynkach bez dostępu światła słonecznego.

 

My a nasi przodkowie

Nasz styl życia skrajnie różni się od tego, jaki prowadzili np. ludzie w czasach prehistorycznych. Badania pokazują, że współczesny człowiek mający do dyspozycji mnóstwo udogodnień tj. samochody, windy, komunikacja miejska samodzielnie porusza się każdego dnia między 600 a 800 metrów! Dla porównania bardzo dawni przodkowie pokonywali codziennie pieszo około 20 kilometrów. Nic więc dziwnego, że nie mieli problemów z nadwagą i odpowiednią ilością promieni słonecznych. Podobnie sprawa ma się z różnorodnością naszego pożywienia. Jemy zaledwie 30 procent tego, co jedli ludzie pierwotni. No tak, ale my przecież mamy żywność przetworzoną, więc jest szybko, wygodnie i...niezdrowo.

Jeśli kiedykolwiek zniknie słońce, zniknie także życie na naszej planecie. To ono wspiera każdą formę życia na ziemi i wytwarza niezbędne wszystkim organizmom żywym ciepło. To słońce sprawia, że żyjemy i mamy co jeść. Wszyscy o tym wiemy, nie jest to wiedza tajemna dostępna tylko dla wybranych. Tym bardziej dziwi więc fakt, że każdego dnia w pełni świadomie wykluczamy słońce z naszego życia. Często promienie słoneczne uważamy nie za sprzymierzeńca a za wroga, który wpływa na powstawanie raka skóry.

Uwielbiane słońce

A przecież nie zawsze tak było. W starożytnym Egipcie, Grecji oraz kulturze Inków słońce było wielbione jako bóstwo. Także dawna medycyna wspominała o leczeniu promieniami słonecznymi. Niewiele osób wie, że w Imperium Rzymskim mieszkańcy budowali swoje domy tak, aby na dachu zawsze znalazło się miejsce do zażywania kąpieli słonecznych. Kolejne wieki na przemian wykluczały i włączały terapie związane ze słońcem do swojego życia. W czasach wielkiego uprzemysłowienia, kiedy spora liczba pracowników została zatrudniona w halach produkcyjnych bez dostępu światła, powszechnie stosowane były wakacyjne wyjazdy na wieś, aby złapać nieco promieni słonecznych. Nawet w naszym kraju pamiętamy jeszcze instytucję „wczasów pod gruszą”, w ramach których firmy refundowały pracownikom prywatny wyjazd poza miasto do rodziny czy znajomych.

Leczenie promieniami słonecznymi pomału traciło na znaczeniu wraz z rozwojem farmacji. Przecież skoro większość chorób można wyleczyć lekami to, po co korzystać ze słońca. Ekspozycja na promienie słoneczne zaczęła mieć jeden cel – opaleniznę. Która przecież w zasadzie jest efektem ubocznym napromieniowania słonecznego – nasza skóra w ten sposób broni się przed nadmiarem słońca, odkładając pigmenty. Niestety często podczas opalania nie bierze się pod uwagę słów dawnego mistrza medycyny Paracelsusa „Tylko dawka czyni truciznę”, ponieważ to nie samo słońce jest problemem, ale nasze nieumiejętne z niego korzystanie.

Jak to działa?

Do lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku witaminę D łączono tylko i wyłącznie z przemianą materii w kościach i występującą wśród dzieci krzywicą. Kiedy jednak odkryto rolę aktywnej witaminy D – kalcytriolu, rozpoczęto badania na szeroką skalę, które miały wskazać na dokładne jej działanie w naszych organizmach. To doprowadziło do odkrycia receptorów witaminy D (VDR) w naszych komórkach. Receptory te występują np. w naszych ścianach komórkowych i stanowią tam swoistego rodzaju zawór bezpieczeństwa, który otwiera się, tylko przy pomocy witaminy D. Komórki poprzez receptory odbierają różnorodne substancje zarówno wewnątrz, jak i w ścianach komórkowych.

Witamina D nosząca chemiczną formę: 25-hydroksycholekalcyferolu należy do witamin rozpuszczalnych w tłuszczach podobnie jak A, E oraz K. Najnowsze badania pokazują, że jest ona także spokrewniona chemicznie z hormonami płciowymi estradiolem, oraz testosteronem, a także z tymi wytwarzanymi przez tarczycę.

Wytworzona w wątrobie prowitamina D wiąże się z białkiem i jest transportowana przez układ krwionośny do naszego największego narządu – naszej skóry. Tam w rezultacie promieniowania ultrafioletowego wytwarzanego przez słońce powstaje kolejna substancja cholekalcyferol, który z pomocą tych samych białek wraca do naszej wątroby. Ta zaś tworzy bazę dla przemiany witaminy D dla całego organizmu w 25-hydroksycholekalcyferol (25-OH-D3), który dopiero w poszczególnych komórkach naszego ciała staje się kalcytriolem. Reaguje on w komórkach z opisanymi wcześniej receptorami witaminy D (VDR), które następnie różnymi drogami włączają się w przemianę komórkową i sterują niezliczoną ilością genów. Niepotrzebny już organizmowi kalcytriol jest dezaktywowany przez odpowiednie enzymy i wydalany w postaci kwasu kalcytriolowego.

W ostatnich latach badacze koncentrują się na kolejnych obszarach oddziaływania witaminy D na nasze organizmy. Chodzi mianowicie o jej wpływ na nasz układ immunologiczny, powstawanie guzów nowotworowych, chorób sercowo – naczyniowych, schorzeń związanych z ośrodkowym układem nerwowym.

Jak dużo witaminy D potrzebujemy?

Aby zapewnić sobie odpowiedni poziom witaminy D (czyli >30 ng/ml) konieczna jest codzienna podaż minimum 4000 IU. Matki karmiące potrzebują jej aż 6000 IU. W przypadku dzieci dzienna dawka wynosi 1000 IU na każde 12-15 kilogramów wagi ciała. Zasadniczo przedawkowanie witaminy D nie wiąże się z żadnymi skutkami ubocznymi. Aktualnie dzienny limit podaży przyjmuje się na poziomie 4000 IU, a wartość do 10 000 uważa się za bezpieczną. Jeśli chcemy określić poziom witaminy D w naszym ciele, to można to zrobić z pomocą testu laboratoryjnego. Jednakże z racji tego, że należy on do profilaktyki, jego koszt najczęściej będziemy musieli ponieść z własnej kieszeni.

Zasadniczo nasza skóra jest w stanie wytworzyć, tyle witaminy D ile jest nam potrzebne. Jednak na to ile jej rzeczywiście wytworzy, mają wpływ różnorakie czynniki a wśród nich np. położenie słońca i wiążąca się z nim szerokość geograficzna, w której najczęściej przebywamy, nasz wiek, kolor skóry oraz styl życia. No i ten ostatni punkt stanowi największy problem. Na wcześniejsze mamy znikomy wpływ.

Badania pokazują, że w krajach wysoko uprzemysłowionych niedobór witaminy D ma praktycznie każdy. Sytuacja wygląda jeszcze gorzej w miesiącach zimowych, kiedy zasadniczo światła słonecznego jest znacznie mniej. Co ciekawe nawet w rejonach, które na brak słońca nie narzekają jak Indie czy Floryda problem niedoboru witaminy D jest powszechny.

Od małych dzieci po osoby starsze wszyscy mamy ten problem. Szczególnie narażone są kobiety w ciąży, które przecież zaopatrują w witaminę D, de facto dwie osoby co w konsekwencji może prowadzić do dużych niedoborów i ich negatywnych następstw. Niestety w dużej mierze ponosimy odpowiedzialność za ten stan rzeczy. Na potęgę stosujemy środki ochrony przeciwsłonecznej z uwagi na powszechny pogląd, że bez ochrony dostaniemy raka skóry.

Skąd pozyskiwać witaminę D?

Pożywienie

Zasadniczo z pozyskiwaniem witaminy D z pożywienia jest niewielki, aczkolwiek znaczący problem, gdyż jej warte zauważenia ilości zawiera właściwie tylko tran z wątroby ryb. Aby jednak przyjąć, w ten sposób całe dzienne zapotrzebowanie na witaminę D musielibyśmy wypić go 3-4 łyżki każdego dnia. Do tego dochodzą ostrzeżenia, które odradzają zbyt duże spożycie tranu. Jeśli chodzi, o inne produkty spożywcze zawierające witaminę D to są to ryby zimnowodne tj. np. łosoś, sardynki, tuńczyk, sok pomarańczowy, mleko, jaja. Jednak nie ma się co oszukiwać, są to ilości tak niewielkie, że zapewnienie sobie tymi produktami odpowiedniej ilości witaminy D jest praktycznie niemożliwe, bo kto z nas dziennie je 50 jaj!?

Kąpiele słoneczne

Skóra wystawiona na słońce jest i zawsze będzie najlepszym źródłem witaminy D. Co ciekawe skórę stosunkowo łatwo oszukać, bo jest jej bez różnicy czy promienie UVB pochodzą ze słońca, czy ze sztucznego światła. Ma to szczególnie duże znaczenie w miesiącach zimowych, kiedy można korzystać ze specjalnych lamp imitujących promienie słoneczne. Ważne jest jednak, byśmy regularnie wystawiali duże powierzchnie naszej skóry na dostatecznie silne promieniowanie UVB. Pojawia się więc naturalne pytanie, ile stanowi odpowiednia ilość?

Jeśli przyjmiemy wartości dla naszej szerokości geograficznej, to zasadniczo zaleca się, aby wystawiać na słońce trzy lub cztery razy w tygodniu na 15 minut ramiona, dłonie i twarz. Najlepiej robić to w południe, kiedy słońce operuje najbardziej. Jednak biorąc pod uwagę fakt, że najwięcej nowotworów skóry (70%) dotyczy właśnie twarzy, zaleca się, aby podczas ekspozycji na słońce osłaniać ją kapeluszem lub czapką z daszkiem. Zamiast twarzy można wystawić na słońce np. nogi, które mają dużą powierzchnię i doskonale przyswoją słońce. Ogólnie rzecz biorąc, im więcej ciała wystawimy na słońce, tym lepiej. Umiarkowanie w kąpielach słonecznych to słowo klucz, o którym wielu zdaje się zapominać. A nasze obcowanie ze słońcem jest konieczne dla naszego zdrowia oraz dobrego samopoczucia.

Niestety w naszej szerokości geograficznej często mamy do czynienia z zachmurzeniem i wtedy to już bardziej zgadujemy ile czasu to odpowiednio dużo, kiedy niebo jest zasnute chmurami i słońce oczywiście operuje znacznie słabiej. Nadrabianie zaległości, kiedy jest pogodnie, też nie jest dobrym pomysłem, bo możemy sobie tylko zaszkodzić. Biorąc pod uwagę fakt, że po 20-30 minutach nasza skóra się zaczerwienia, co może w konsekwencji prowadzić do poparzenia słonecznego. Ponadto nie oszukujmy, się od listopada do marca niewiele w tej sprawie zdziałamy, bo słońce jest zbyt słabe, by, wytworzyć w naszej skórze witaminę D. Należy więc poszukać jakichś alternatywnych źródeł jej pozyskiwania.

Solarium

Wykorzystywane jest w nim bogate w energię promieniowanie UV. Należy jednak dozować je odpowiednio w profilaktyczny sposób, a nie z powodów estetycznych. Wtedy takie postępowanie ma jakikolwiek sens. W niektórych salonach możemy sprawdzić typ swojej skóry i dokonać pomiaru pigmentacji. Na tej podstawie policzymy, ile czasu możemy bezpiecznie spędzić w solarium bez ryzyka poparzenia słonecznego. Ponieważ to właśnie ono zwiększa prawdopodobieństwo powstania nowotworu skóry.

Suplementacja

Na rynku dostępnych jest wiele suplementów diety zawierających witaminę D. Zasadniczo różnią się tylko jej dawką oraz ewentualnymi dodatkami. Najlepiej najpierw zrobić badanie, aby określić, jakie mamy ewentualne braki i na tej podstawie dobrać suplement o odpowiedniej dawce witaminy D. Warto przed rozpoczęciem zażywania preparatu skonsultować się z lekarzem. Możemy suplementować się regularnie lub przy dużych niedoborach zastosować tzw. krótkoterminowe nasycenie. Wszystko zasadniczo zależy od tego, w jakim stopniu brakuje nam hormonu słonecznego.


Catering dietetyczny w pracy — pomysł na wspólne posiłki

Catering dietetyczny w pracy — pomysł na wspólne posiłki

Z roku na rok pracujemy coraz więcej. Pokazują to nie tylko statystyki, ale widzimy to w swoim życiu na co dzień. Nie mamy czasu dla siebie, dla naszych bliskich, zaniedbujemy odpoczynek, swoje pasje, coraz rzadziej regularnie gotujemy.

Często, gdy mamy to wyboru stanie przy kuchni po wyczerpującym często kilkunastogodzinnym dniu a zamówienie czegoś, czy kupienie w supermarkecie przysłowiowego „gotowca” to gotowanie wolimy sobie odpuścić. Nic w tym dziwnego, skoro mamy tyle alternatyw.

 

Jedzenie w pracy

Podobnie sprawa ma się z posiłkami w pracy. Nie zawsze mamy czas na zjedzenie w domu pożywnego śniadania, kiedy zegar goni nas nieubłaganie. Często nie zabieramy także posiłku do pracy.

Niestety taka sytuacja kończy się albo kupowaniem słodkości i słonych przekąsek z firmowego automatu, albo zamawianiem czegoś z kolegami z pracy wprost do biura. Opcji mamy sporo: bary z fast foodami, kebaby, restauracje itp. Jednak umówmy się, nie zawsze jest to jedzenie zdrowie i pełnowartościowe. Najczęściej są to potrawy, które ze zdrowym jedzeniem mają niewiele wspólnego, ociekają tłuszczem i pustymi kaloriami albo są napakowane chemią.

 

Dieta pudełkowa do pracy — zdrowe posiłki na cały dzień

Można się skrzyknąć i zamawiać razem catering dietetyczny wprost na firmowe biurka. Do wyboru mamy wiele rodzajów diet więc na pewno każdy znajdzie odpowiednią dla swoich potrzeb oraz preferencji. A jeśli będziemy mieć trudność z wyborem, zawsze możemy poradzić się dietetyka. Najlepsze firmy oferujące catering dietetyczny mają swoich specjalistów, którzy chętnie pomogą wybrać optymalny program odżywiania, tak aby każdy mógł osiągać założone cele.

To nie tylko posiłki, to poczucie wspólnoty. Każdego ranka otrzymamy kompletny zestaw pięciu posiłków na cały dzień. Są one przygotowywane ze świeżych produktów najwyższej jakości. Każdy z nich jest odpowiednio zbilansowany, tak by dostarczał niezbędnych składników odżywczych i zapewniał odpowiedni poziom energii na cały aktywny dzień.

Dodatkowo bardzo często są to potrawy, których nie przygotowujemy w domach lub nawet ich nie znamy. Mamy więc okazję wspólnie ze znajomymi w pracy poznawać nowe smaki i dzielić się doświadczeniami co zbliży nas do siebie i zbuduje poczucie wspólnoty.

 

Posiłki do pracy: zdrowe nawyki

Możemy się umówić, że będziemy posiłki jeść wspólnie, aby razem kształtować zdrowy nawyk jedzenia w odpowiednich odstępach czasu. Dodatkowo taka sytuacja będzie działała na całą grupę motywująco, aby nie podjadać między posiłkami, bo przecież koleżanki i koledzy zauważą, że jemy coś niezdrowego, czego nie było w pakietach z posiłkami.

 

Catering dietetyczny do biura: podejmij wyzwanie!

Wspólne zamawianie cateringu dietetycznego do biura, może także sprzyjać podejmowaniu zdrowych wyzwań związanych z odchudzaniem czy eliminowaniem niezdrowych substancji z naszego jadłospisu. Nie od dzisiaj wiadomo, że w grupie siła i łatwiej jest dotrzymać złożonych obietnic, jeśli robi się je w obecności innych osób.

Jak widać grupowe korzystanie z diety pudełkowej w pracy może przynieść wiele innych korzyści poza tą podstawową, jaką jest spożywanie zdrowych posiłków w pracy. I także dlatego warto rozważyć taką możliwość, zastanawiając się następnym razem co i skąd zamówić do jedzenia?

Jeśli chcesz przetestować catering dietetyczny z Warszawy lub w innym mieście, wejdź na stronę lokalizacji i sprawdź czy jest dostępny w Twojej okolicy.


Produkty bogate w magnez, potas i wapń

Produkty bogate w magnez, potas i wapń

Do prawidłowego funkcjonowania organizm człowieka potrzebuje dużych wielocząsteczkowych związków takich jak białka, węglowodany, tłuszcze. Ponadto niezbędne są bardzo niewielkie cząsteczki – kationy i aniony pierwiastków takich jak wapń, magnez czy potas.

Co znajdziesz w artykule?

Źródło potasu, magnezu i wapnia

Wapń jest pierwiastkiem, który z wszystkich mikroelementów w największej ilości występuje w naszym organizmie. To właśnie wapń współtworzy prawidłową strukturę tkanki kostnej.  Wapń jest aktywatorem skurczu mięśni w przeciwieństwie do magnezu, który z kolei stymuluje ich relaksację. Istnieją również dowody wskazujące na to, że prawidłowa zawartość wapnia w diecie sprzyja odchudzaniu. Magnez, wapń i potas w jedzeniu wpływają na prawidłową pracę układu krążenia, przewodnictwo bodźców nerwowych oraz wspomaganie układu odpornościowego. Wspomniane pierwiastki, a także sód odgrywają znaczącą rolę w równowadze kwasowo-zasadowej organizmu. Podaż tych składników powinna być utrzymywana na odpowiednim poziomie, aby zapewnić płynom ustrojowym odpowiednie pH. Tylko w odpowiednim pH mogą w prawidłowy sposób przebiegać ważne dla funkcjonowania organizmu reakcje chemiczne. To właśnie produkty bogate w wapń, magnez, sód i potas noszą miano produktów zasadotwórczych. Potas bierze udział w transporcie składników odżywczych do komórek organizmu. Ten właśnie składnik mineralny ma decydujący wpływ na gospodarkę wodno-elektrolitową. Potas działa w sposób przeciwstawny do sodu, który zwiększa ciśnienie krwi.

W przypadku magnezu i wapnia niezwykle ważna jest ich podaż w diecie, ale i także zawartość substancji, które mogą wiązać te składniki w nieprzyswajalne kompleksy. Związki zwane fitynianami, oprócz wapnia i magnezu, wiążą także żelazo, mangan i cynk, a występują przede wszystkim w produktach zbożowych. Produkty takie jak szpinak, szczaw czy rabarbar zawierają kwas szczawiowy, który również ma zdolność łączenia się z wyżej wymienionymi składnikami w nieprzyswajalne kompleksy. Kawa i mocna herbata także wpływają na obniżenie przyswajalności ważnych dla nas składników mineralnych.

Jednak nie jesteśmy na straconej pozycji. Bardzo ważne jest, aby produkty, które zawierają kwas szczawiowy i fitynowy spożywać z produktami mlecznymi. Ilość wapnia w produktach spożywczych jest na tyle duża, że część można wpisać w koszty. Dzięki takiej strategii możemy np. cieszyć się wysoką zawartością luteiny poprawiającej wzrok ze szpinaku lub właściwościami kawy, która zmniejsza ryzyko zachorowania na Alzhaimera.

Gdzie występuje najwięcej wapnia, magnezu i potasu?

  • Magnez w jedzeniu: kasza gryczana, groch, fasola, produkty z pełnego przemiału, otręby, kiełki zbóż, orzechy oraz banany;
  • Wapń w jedzeniu: sery, jogurty, kefiry, mleko, z produktów roślinnych - warzywa kapustne takie jak kapusta, brokuł, kalarepka, warzywa strączkowe;
  • Potas w jedzeniu: pomidory, ziemniaki, marchew, produkty zbożowe z pełnego przemiału.

Bardzo ważna jest odpowiednia podaż składników odżywczych. Za duża podaż niektórych składników mineralnych powoduje, że inne składniki wchłaniają się w mniejszej ilości. Tak na przykład jest z wapniem i fosforem. Za duża podaż fosforu zwiększa zapotrzebowanie na wapń. Takich relacji między składnikami mineralnymi jest bardzo wiele. Najlepiej więc zaufać specjalistom, którzy zapewnią optymalną podaż nie tylko składników mineralnych w diecie, ale i także wszystkich składników odżywczych niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania Twojego organizmu. Polecamy się.

Sprawdź także, na czym polega naturalne wzmocnienie żył poprzez zbilansowaną dietę!


Dietetyczna granola: przepis

Dietetyczna granola: przepis

Przepis na dietetyczną granolę

Składniki:

  • płatki owsiane 400 gram
  • płatki migdałów 30 gram
  • siemię lniane  6 łyżek
  • żurawina suszona 30 gram
  • orzechy włoskie 30 gram
  • miód 6 łyżek
  • cynamon 1 łyżka

Sposób przygotowania domowej granoli

Wsyp do dużej miski 200 gram płatków owsianych i dodaj do nich kolejno wszystkie składniki (płatki migdałów, siemię lniane, żurawinę, orzechy włoskie), wymieszaj.

Posyp wszystko cynamonem i dodaj 6 łyżek miodu. Raz jeszcze wszystko wymieszaj aż wyjdzie Ci kleista masa. Tak naprawdę ilość i proporcje składników możesz zmieniać zgodnie ze swoimi upodobaniami.

Rozgrzej piekarnik na 175 stopni, wyłóż blachę papierem do pieczenia i rozprowadź równomiernie całą masę na blaszce. Piecz 20 min.

Gdy granola już się upiecze, wystaw blaszkę do wychłodzenia, po czym połam ją na części i wsyp do szczelnego słoja.

Zjadaj ją z jogurtem i świeżymi owocami :) Pyyyycha!

Smacznego!

Polecamy sprawdzić również przepis na placuszki ze szpinakiem i przepis na krem a'la nutella!


Dieta a stres. Jak duży wpływ ma stres na naszą sylwetkę? Produkty, które pomagają walczyć ze stresem

Dieta a stres. Jak duży wpływ ma stres na naszą sylwetkę? Produkty, które pomagają walczyć ze stresem

Wszystkie nasze stany emocjonalne, które odczuwany mają bezpośrednie przełożenie na fizjologiczne, biochemiczne funkcjonowanie naszego organizmu. Radość, smutek, euforia, żal i wiele innych stanów emocjonalnych powoduje wydzielanie specyficznych neuroprzekaźników, hormonów. Podczas określonych stanów doznajemy przyspieszenia akcji serca, lub wręcz przeciwnie. Stany emocjonalne mogą powodować wzrost ciśnienia, zahamowanie procesów trawiennych, wpływać negatywnie na nasz układ immunologiczny obniżając odporność organizmu. Wskutek stresu nasilają się się procesy kataboliczne w organizmie, czyli dochodzi do rozpadu wielu związków i struktur organizmu w szczególności lipidowych i białkowych. Stan ten pogarsza wydolność fizyczną i psychiczną, i powoduje wytworzenie znaczniej ilości wolnych rodników, które są przyczyna szybszego starzenia się.

Przewlekły stres nie jest obojętny na ilość centymetrów w naszej talii i biodrach. Podczas przewlekłego stresu wydzielane są neuropeptydy które sprzyjają gromadzeniu się tłuszczu. Tłuszcz i cukier w połączeniu ze stresem działa bardziej destrukcyjnie na naszą sylwetkę niż nam się wydaje.

W wyniku przewlekłego stresu wydzielane są hormony takie kortyzol, adrenalina, noradrenalina są to hormony kataboliczne, czyli sprzyjają rozpadowi struktur organizmu. Taki stan rzeczy sprzyja efektowi jojo, gdyż sprzyja rozpadowi tkanki mięśniowej. Gdy ilość tkanki mięśniowej jest pomiejszona, wówczas energochłonność organizmu jest mniejsza. Więc np: gdy stosujemy dietę 2000 kcal i mamy zmniejszoną ilość masy mięśniowej, wówczas organizm może tylu kalorii nie potrzebować, dlatego będzie magazynował ten zapas energii.

W wyniku stresu również ilość wolnych kwasów tłuszczowych we krwi ulega powiększeniu. Wówczas to właśnie kwasy tłuszczowe pełnią rolę substratu energetycznego, a nie glukoza we krwi. Wzrasta wówczas poziom glukozy, a tym samym i insuliny. Wysoki poziom insuliny we krwi sprzyja odkładaniu się tkanki tłuszczowej, zwłaszcza w okolicach brzucha.

Żeby zniwelować skutki stresu musimy przestrzegać kilku zasad. Zasady te podyktowane są skutkami fizjologicznymi stresu.

- stres obniża odporność, więc należy spożywać produkty bogate w witaminę C, b-karoten np: pomarańcze, brokuły, owoce jagodowe i ciemnozielone warzywa, marchew.

- stres zwiększa rozpad białek organizmu, wiec musimy zwiększyć ilość łatwo przyswajalnego białka. Warto to uczynić z chudych przetworów mlecznych, drobiu i ryb.

- stres zwiększa krzepliwość krwi, tym samym powoduje zwiększenie ryzyka udarów oraz chorób serca. Należy spożywać ryby które zawierają kwasy omega-3 np: łosoś tuńczyk pstrąg.

 

Dieta ,która przeciwdziała skutkom stresu to zrównoważona dieta. Nie należy zapomnieć o codziennym wysiłku fizycznym, który podwyższa poziom endorfin – hormonów szczęścia. Dieta, jak i wysiłek fizyczny są niezwykle ważne w walce ze stresem. W przypadkach, gdy stres Cie przewyższa pamiętaj, że zawsze możesz skorzystać z pomocy specjalisty.