Domowe waniliowe mleko owsiane - przepis
Jak zrobić domowe mleko owsiane waniliowe?
Składniki:
- 1 porcja płatów owsianych,
- 3 porcje wody przegotowanej,
- ziarenka z 1 laski wanilii,
- 5 daktyli.
Sposób przygotowania mleka owsianego:
Płatki owsiane i daktyle zalewamy 1 porcją przegotowanej wody i odstawiamy na noc. Namoczone składniki płuczemy na sitku, wkładamy do blendera i dodajemy 3 porcje wody. Miksujemy. Powstałe mleko przecedzamy przez gęste sitko z gazą - powtarzamy 2-3-krotnie. Gotowe mleko doprawiamy wanilią. Trzymamy w lodówce do 4 dni.
Smacznego! :)
Polecamy wypróbować również przepis na szpinakowe muffinki oraz przepis na kakaowy krem jaglany!
Jogurtowa panna cotta z sosem truskawkowym
Sprawdź przepis na panna cottę z sosem truskawkowym od Eatzone!
Jak zrobić panna cottę z sosem truskawkowym?
Na 3 porcje panna cotty z sosem truskawkowym przygotujcie:
- 250 ml chudego mleka
- 100g serka homogenizowanego 0%
- 2 żółtka
- 1 łyżeczki cukru brzozowego
- mała laska wanilii
- 1 łyżka żelatyny
- 1 kropla aromatu waniliowego
- 1/2 szklanki świeżych truskawek

Żelatynę rozpuszczamy w 1/3 szklanki wody.
Mleko podgrzewamy w małym garnku.
Laskę wanilii przecinamy wzdłuż i wyciągamy ze środka ziarenka.
Mieszamy je z ciepłym mlekiem. Podgrzane mleko zdejmujemy z ognia i dodajemy do niego żółtka jaj wymieszane z cukrem brzozowym. Cały czas dokładnie mieszamy.
Serek homogenizowany łączymy z aromatem waniliowym i cały czas mieszając dodajemy do mleka z żółtkami, uważając aby masa się nie ścięła. Na koniec dolewamy rozpuszczoną żelatynę. Gotową masę przelewamy do foremek i wstawiamy na minimum 3 godziny do lodówki. Truskawki myjemy, kroimy w kostkę i miksujemy blenderem na gładki sos.
Gotową panna cottę wykładamy na talerzyki i polewamy sosem truskawkowym.
Panna cottę z sosem truskawkowym możemy udekorować całość listkiem mięty.
Sprawdź także inne przepisy na desery dostępne na naszym blogu, takie jak na deser z chia czy deser śliwkowo-czekoladowy.
Czy zamienniki cukru pomagają schudnąć?
Rosnąca w ostatnich latach otyłość, zarówno wśród dzieci jak i dorosłych, coraz częściej skłania konsumentów do zwracania uwagi na skład produktów, które kupują. W celu ograniczenia spożywanych kalorii, osoby otyłe często wybierają produkty opatrzone słynnym już określeniem „light”. Za winowajcę swojej nadwagi uznają najczęściej nie swój ogólny sposób odżywiania, a jedynie skłonność do podjadania słodkości. Dlatego właśnie coraz częściej konsumenci sięgają po zamienniki cukru, które przez media nazywane są często „białą śmiercią” i nikt nie ma już wątpliwości, że ich spożycie należy ograniczać.
Czy zamienniki cukru są zdrowe?
Na rynku dostępna jest szeroka gama substancji stosowanych jako zamienniki cukru. Mniej zorientowanym klientom wystarczy zapewnienie producenta, że ich produkt posiada dużo niższą zawartość kalorii niż biały cukier. Bardziej „oczytani” konsumenci, korzystając ze swojej często bardzo wybiórczej wiedzy, sięgają po produkty ze sklepów opatrzonych magicznym znaczkiem „EKO”. Wybierają tam syropy na bazie agawy, daktyli czy ryżu, pełni przekonania, że skoro są to produkty pochodzenia roślinnego to z pewnością są one zdrowe.
Czy jednak substancje słodzące są faktycznie zalecane przy dietach mających zredukować poziom tkanki tłuszczowej i ograniczyć szerzącą się otyłość?
Cukry proste (inaczej określane jako węglowodany proste) to termin, który według FAO/WHO1 określa mono- i disacharydy występujące w żywności. Są one odpowiedzialne za wzrost wagi u dzieci i dorosłych, dlatego powinniśmy pamiętać, aby nie stanowiły więcej niż 10% spożywanych dziennie węglowodanów.
Istnieje także określenie „cukry dodane”, które odnosi się do związków nie występujących naturalnie w produktach spożywczych, a dodanych w procesie ich wytwarzania [4].
Substancje mające nadać produktom bezcukrowym słodkiego smaku, to właśnie wyżej wymienione cukry dodane. Podzielić je możemy na dwie podstawowe grupy: sztuczne substancje słodzące oraz substancje naturalne – pochodzenia roślinnego.
Sztuczne substancje słodzące
Do pierwszej grupy zaliczamy najczęściej trzy popularnie stosowane substancje, takie jak: aspartam (E-951), acesulfam K (E-950) oraz sacharyna (E-954) dodawana do żywności najczęściej w postaci sacharynianu sodu. Substancje te znaleźć możemy bardzo często w składzie produktów typu „light”. Są one bowiem wielokrotnie słodsze od sacharozy – aspartam i acesulfam K mają ok. 200-krotnie słodszy smak niż sacharoza, a sacharyna to nawet 300-500 razy większa słodycz [7]. Udowodniono ponadto, że siła słodząca tych substancji spada ze wzrostem ich stężenia w produkcie, dlatego też producenci dodają ich dużo mniej, co czyni te składniki praktycznie bezkalorycznymi. Są one jednak otrzymywane sztucznie, a naukowcy coraz częściej udowadniają ich szkodliwy wpływ na nasze zdrowie. Kontrowersje budzi temat rakotwórczego działania aspartamu. Dowiedziono bowiem, w badaniach przeprowadzanych na szczurach [8], że ma on właściwości kancerogenne, ale badania te zostały wielokrotnie podważone. Faktem jest jednak, iż aspartam rozkłada się w organizmie człowieka na fenyloalaninę2 i kw. asparaginowy3, dlatego nie może być spożywany przez osoby cierpiące na fenyloketonurię – chorobę polegającą na zaburzeniu metabolizowania fenyloalaniny. Substancje te mogą też powodować podrażnienia układu pokarmowego i nerwowego.
Substancje słodzące pochodzenia naturalnego
Substancje słodzące pochodzenia naturalnego to dużo bardziej wartościowe składniki niż wspomniane wyżej sztuczne substancje słodzące. O ich przewadze nad sacharozą świadczy fakt, iż poza słodkim smakiem i mniejszą kalorycznością, zawierają też potrzebne w naszej diecie składniki mineralne oraz witaminy. Dodawanie ich do żywności jest więc dla nas dużo korzystniejsze.
Do słodkich substancji pochodzenia roślinnego zaliczyć możemy liczne syropy, pozyskiwane między innymi z kukurydzy, agawy czy daktyli. Ten pierwszy to nic innego jak popularny syrop glukozowo-fruktozowy. Znajduje się w znacznej ilości napojów bezalkoholowych, sokach, jogurtach, dżemach i słodyczach. Jest to jednak jeden z najbardziej zdradliwych zamienników – ze względu na wysoką zawartość fruktozy, jego spożywanie powoduje szybki wzrost wagi, zwiększa ryzyko wystąpienia cukrzycy oraz niebezpiecznej otyłości okołonarządowej.
Syrop z agawy, choć znajdziemy go z pewnością w sklepach ze zdrową żywnością, zawiera w swoim składzie głównie niekorzystną dla naszej diety fruktozę. I choć jest źródłem inuliny, błonnika i posiada niższy IG4 niż miód, powinniśmy go unikać, jeśli myślimy o zdrowym odżywianiu lub walczymy z nadmiarem tkanki tłuszczowej.
Mniejszą niż miód i biały cukier kaloryczność ma także syrop klonowy, popularny głównie w Kanadzie, jako dodatek do puchatych naleśników. Zawiera m.in. wapń, magnez, potas, witaminy z grupy B, niacynę, biotynę i kwas foliowy, co czyni go godnym uwagi zamiennikiem.
Syrop daktylowy – pozyskiwany w 100% z owoców daktyli – jest źródłem witamin z grupy B i E, wapnia, żelaza i fosforu. Kaloryczność tego produktu to jednak ciągle grubo ponad 200kcal/100g.
Sypkie substancje słodzące, którymi zastąpić możemy cukier to np. cukier brzozowy – ksylitol czy stewia – pozyskiwana z rośliny o dźwięcznej nazwie Stevia rebaudiana. Oba te słodziki zasługują na największą uwagę. Stewia dostępna jest w Polsce w postaci zarówno sproszkowanej jak i płynnej. Ksylitol poza tym, że jest słodszy od normalnego cukru, posiada liczne właściwości prozdrowotne – ma działanie bakteriobójcze, zwiększa przyswajanie wapnia przez co sprzyja chorym na osteoporozę, przeciwdziała próchnicy i jest bezpieczny dla diabetyków z powodu IG 14-krotnie niższego od glukozy i 9-kronie od sacharozy.
Jeśli mamy ochotę na coś słodkiego, korzystajmy więc z produktów, które poza słodkim smakiem dostarczą nam wartościowych składników. Pamiętajmy także o umiarze w ich stosowaniu – słodki smak uzależnia! Ucząc nasze dzieci zdrowego odżywiania, najlepiej od początku ograniczać dostarczanie im w diecie słodyczy na rzecz owoców i 100% soków. Nawyki żywieniowe wynosimy bowiem z domu, a to czego nauczymy nasze dzieci, będzie miało wpływ na ich zdrowie i odżywienie przez całe życie. Dowiedz się również, czy węglowodany tuczą. Przeczytaj o faktach i mitach na ten temat na naszym blogu.
Co jeść po treningu na regenerację mięśni?
Mam nadzieję, że nie odpuszczacie noworocznych postanowień i nadal dbacie nie tylko o dietę, ale też aktywność fizyczną.
Ruch jest bardzo ważną częścią diety, ale należy pamiętać, aby po wysiłku fizycznym odpowiednio odżywić swój organizm i uzupełnić braki.
Bardzo wiele osób zaczynających swoją przygodę ze sportem zapomina o posiłku potreningowym. Zjedz go bez względu na to, czy ćwiczysz rano, wieczorem czy w ciągu dnia.
Co jeść na regenerację mięśni?
Podczas aktywności fizycznej nasz organizm czerpie energię z zapasów glikogenu. Ilość glikogenu utraconego podczas ćwiczeń zależy między innymi od ich rodzaju, intensywności, długości, a także naszego indywidualnego poziomu wytrenowania i kondycji. Uzupełnienie zapasów glikogenu może trwać nawet kilkadziesiąt godzin. Ponadto podczas ćwiczeń może dochodzić do uszkodzeń włókien mięśniowych, które także potrzebują regeneracji. Udowodniono, że najkorzystniejszym posiłkiem potreningowym jest ten złożony z węglowodanów i białek. Takie połączenie powoduje wzrost produkcji hormonu insuliny, co sprzyja odbudowie glikogenu, oraz stymuluje transport aminokwasów do mięśni, przez co zapewnia skuteczniejszą ich regenerację.
O czym jeszcze należy pamiętać?
Insulina osłabia także działanie kortyzolu - hormonu, który sprzyja utracie tkanki mięśniowej. Najlepiej, aby posiłek taki spożyć do dwóch godzin po treningu, bo właśnie glikogen gromadzi się w najszybszym tempie. Przeczytaj także o tym, co pomaga na zmęczone mięśnie.
Jeśli więc chcesz pozbyć się tkanki tłuszczowej nie osłabiając przy tym swoich mięśni, zjedz przemyślany posiłek po zakończonym treningu. Jeśli brakuje Ci pomysłów - doskonałe przykłady posiłków znajdziesz w naszych zestawach FatKiller, stworzonych we współpracy z trenerem personalnym Karolem Wyszomirskim.
Miłego trenowania,
Dietetyk Eat Zone Ania Dolińska
Kwasy tłuszczowe trans w codziennej diecie
Izomery kwasów tłuszczowych trans pod kątem swojego działania przypominają właściwości nasyconych kwasów tłuszczowych, czyli tych kwasów tłuszczowych, które w dużych ilościach występują w tłuszczach stałych i nie są dla nas korzystne. Utwardzane oleje ze względu na swoje cechy, a także i cenę są szeroko wykorzystywane w przemyśle spożywczym, piekarnictwie. W żywności kwasy tłuszczowe trans występują głównie w produktach smażonych w głębokim tłuszczu, produktach cukierniczych, krakersach czy margarynach.
Co należy wiedzieć o kwasach tłuszczowych trans?
Kwasy tłuszczowe trans naturalnie występują w produktach mlecznych i wołowinie. Ich ilość w tych produktach waha się w zakresie od jednego do ośmiu procent. Kwasy tłuszczowe trans z produktów mlecznych dostarczają niewiele, ponieważ tylko 0,5% energii z całodziennej racji pokarmowej. Należy również pamiętać, że w produktach mlecznych, wołowinie występują bardzo korzystne kwasy tłuszczowe CLA.
Spożywanie znacznych ilości kwasów tłuszczowych trans i nasyconych kwasów tłuszczowych podwyższa poziom lipidów we krwi. Szkodliwe kwasy tłuszczowe trans wbudowywane są w miejsce kwasów tłuszczowych o konfiguracji cis, co wpływa na zmiany w funkcjonowaniu błon komórkowych. Takie parametry krwi jak miażdzycogenne lipoproteiny LDL ulegają podwyższeniu. Cholesterol HDL transportuje związki o charakterze tłuszczowym z naczyń krwionośnych do wątroby, więc jest dla nas korzystny. Pokarmy, które obfitują w kwasy tłuszczowe trans zmniejszają poziom „dobrego cholesterolu” HDL.
Jak kwasy tłuszczowe trans wpływają na organizm?
Istnieją wyniki badań wskazujące, iż kwasy tłuszczowe trans przyczyniają się do powstawania w całym organizmie stanu zapalnego. Obecność tego stanu przyczynia się do powstawania miażdżycy, cukrzycy, niewydolności serca. Podwyższone stężenie kwasów tłuszczowych trans przyczynia się również do wyższego wskaźnika BMI, a wiec te kwasy tłuszczowe przyczyniają się do nadwagi i otyłości.
Zawartość kwasów tłuszczowych trans w diecie nie powinna przekraczać więcej niż 1% energii, którą dostarczamy w ciągu dnia. Producenci żywności są zobowiązani do poinformowania konsumentów o zawartości kwasów tłuszczowych trans w produkowanych wyrobach.
Konsumenci ceniący swoje zdrowie powinni unikać produktów z dużą ilością kwasów tłuszczowych trans, czyli fast foodów, dużej ilości produktów cukierniczych, margaryn. Nawet niewielki wzrost ilości kwasów tłuszczowych trans w diecie może zwiększać ryzyko niekorzystnych zmian. Bardzo dobrym rozwiązaniem będzie ograniczenie produktów, które zawierają kwasy tłuszczowe trans na korzyść produktów bogatych w kwasy omega-3, czyli ryb morskich, orzechów włoskich, produktów z wiesiołka.
Przeczytaj również, czy zamienniki cukru rzeczywiście pomagają schudnąć.
Menu
W zestawie dietetycznym Be Diet znajduje się:
- 5 pełnowartościowych, świeżych, hermetycznie zapakowanych posiłków wspomagających Twój cel żywieniowy,
- zdrowe sosy naszej produkcji, które podkreślą smak dietetycznych potraw (sosy dołączone są do niektórych potraw).
Dieta Fish in Water i VegEnjoy różnią się niektórymi obiadami. Zwiększona kaloryczność diety wynika ze zwiększenia porcji, jak i z dodatków takich jak np.: orzechy włoskie, nasiona słonecznika, etc.
Dla kogo przeznaczony jest Be Diet Catering?
Czy dieta pudełkowa Be Diet Catering jest dla wszystkich?
Catering dietetyczny Be Diet powstał z myślą o osobach, które chcąc zmienić swoje dotychczasowe nawyki, pragną odżywiać się prawidłowo. Nasze diety dedykowane są szczególnie osobom odchudzającym się i tym niemającym czasu na przyrządzanie pełnowartościowych posiłków.
Dla kogo przeznaczona jest dieta pudełkowa Be Diet Catering?
Dieta VegEnjoy dla wegetarian: z czego się składa?
Z myślą o laktowowegetarianach, czyli wegetarianach, którzy dopuszczają jedzenie produktów mlecznych, jaj i miodu, przygotowaliśmy specjalną ofertę. Mimo, że dieta wegetariańska VegEnjoy nie zawiera mięsa i ryb, to nasi dietetycy zadbali, aby dostarczała wszystkich niezbędnych składników odżywczych w prawidłowych ilościach i proporcjach. W menu można znaleźć bogactwo potraw pochodzenia roślinnego: warzyw, zbóż i owoców, z niewielkim dodatkiem produktów mlecznych i jaj.
Zobacz również, jakie owoce można jeść na diecie redukcyjnej!
Białka roślinne w naszej diecie
Białko jest bardzo ważnym składnikiem naszej diety głównie z uwagi na to, iż stanowi budulec praktycznie każdej komórki naszego ciała. Może także pełnić funkcję enzymów, substancji transportowych, hormonów i wielu innych. Białka są absolutnie niezbędne, aby ważne procesy w naszych organizmach przebiegały prawidłowo. Dlatego jest niezmiernie istotne, abyśmy każdego dnia wraz z pożywieniem dostarczali naszym komórkom białek możliwie najwyższej jakości. Jednak nie oznacza to, że codziennie musimy jeść pierś z kurczaka, bynajmniej. Mamy do wyboru naprawdę dużo alternatyw dla tego nieco oklepanego posiłku. Jednak o tym za chwilę. Na początek odrobinę cofniemy się w czasie.
Krótka historia białka
Znamienna nazwa „protein” pochodzi od greckiego słowa „protos”, czyli pierwszy. Idealnie oddaje ona funkcje białek w naszych organizmach. Są one pierwsze i zdecydowanie najbardziej poważane w naszych dietach. Białko zostało odkryte w roku 1839 w Holandii przez chemika nazwiskiem Mulder. I od tego czasu rozpoczęła się — mówiąc językiem współczesnym — jego zawrotna kariera, która nieprzerwanie trwa do dzisiaj.
Praktycznie wszyscy wcześni badacze białka tacy jak Voit, Rubner czy Atwater utożsamiali je tylko i wyłącznie z mięsem i w związku z tym, zalecali jego maksymalnie duże spożycie każdego dnia. To w konsekwencji doprowadziło do przeświadczenia, że tylko dieta oparta na mięsie jest wartościowa i każdy chciał je zjadać w dużych ilościach. Mięso oznaczało wysoki status społeczny i bogactwo. Na tej podstawie ukuto teorię, że osoby bogate jedzą mięso a osoby biedne warzywa oraz owoce. Niestety jest to pogląd, który w wielu kręgach pokutuje po dziś dzień.
Wciąż istnieje duża grupa ludzi, która zwyczajnie nie wyobraża sobie, jak można nie jeść mięsa. A wśród wegetarian i wegan krążą legendy o tym, w jaki sposób odpierają wieczne pytania o to, skąd biorą białko, skoro jest ono tylko w mięsie? Niektórym naprawdę trudno jest zrozumieć, że białko i mięso to nie są synonimy, że białko zawarte w roślinach jest nie mniej wartościowe a zdrowsze i nieokupione cierpieniem zwierząt co dla wielu osób ma szczególnie duże znaczenie.
Odrobina teorii
Mówiąc w uproszczeniu, zasadniczo białka składają się z setek tysięcy aminokwasów, których wyodrębniono mniej więcej dwadzieścia rodzajów i które łączą się w łańcuchy. Mają one to do siebie, że szybko się zużywają i koniecznie trzeba je zastępować nowymi. Część aminokwasów nasz organizm wytwarza sam i są one nazywane aminokwasami endogennymi.
Jednak istnieją również takie, które koniecznie musimy dostarczyć wraz z pożywieniem, ponieważ nasze ciało nie ma umiejętności wytworzenia ich samodzielnie. Do aminokwasów egzogennych należą: leucyna, walina, metionina, izoleucyna, fenyloalanina, lizyna oraz tryptofan. Niestety nie da się tych aminokwasów zastąpić niczym innym, dlatego tak ważne jest, aby ciało otrzymało je z pożywieniem bogatym w białka. O białku pełnowartościowym mówimy, wtedy kiedy dany produkt posiada wszystkie osiem aminokwasów egzogennych w idealnie odpowiednich proporcjach.
Odwieczny spór
Nie ma najmniejszych wątpliwości, że białko pozyskiwane ze zwierząt jest najbliższe naszemu własnemu, ludzkiemu białku. Bierze się to z faktu, że chcąc nie chcąc jednak do zwierząt jesteśmy najbardziej genetycznie podobni. W związku z tym białka zwierzęce zawierają odpowiednią dla nas ilość niezbędnych aminokwasów. Jest to białko dobre jakościowo i nasze ciało wykorzystuje je praktycznie w całości. Jeśli chcielibyśmy wskazać produkty odzwierzęce, które mają podobny do naszego białka skład aminokwasów, to będą to z pewnością: mleko, ryby, sery, mięso oraz jajka.
Jednak badania przeprowadzone w ciągu wielu lat pokazują jasno, że jedzenie mięsa nie jest jedyną drogą, żeby dostarczyć organizmowi wartościowych białek. Można z powodzeniem spożywać różnorodne białka pochodzenia roślinnego i czuć się doskonale nie narażając się na braki w tym zakresie. Zwolennicy diety mięsnej podkreślają, że białka roślinne mają braki w aminokwasach. Kłam temu stwierdzeniu zadaje Amerykańska Akademia Żywienia i Dietetyki, która stwierdza, że wcale nie trzeba łączyć konkretnych produktów roślinnych, aby uzyskać pełną pulę aminokwasów w diecie wegetariańskiej.
Ponadto współcześni naukowcy dowodzą, że jest praktycznie niemożliwe, aby tworząc dietę opartą o nieprzetworzone produkty roślinne, która dostarcza optymalnej ilości kalorii, nie dostarczać jej jednocześnie odpowiedniej ilości aminokwasów egzogennych. Jedyny wyjątek stanowi dieta, która byłaby złożona praktycznie tylko i wyłącznie z owoców, ale umówmy się, takie są sporą i rzadko spotykaną skrajnością. Skąd więc wziął się ten szkodliwy i ciężki do wyeliminowania pogląd, że rośliny nie posiadają kompletu aminokwasów?
"Niekompletne" białko roślinne: co to takiego?
Zostało ono wypromowane przez Frances Moore Lappé w książce „Dieta dla małej planety” wydanej w 1971 roku. Autorka dowodziła w niej, że aby być zdrowym i silnym będąc na diecie wegetariańskiej, należy spożywać kombinację różnych pokarmów roślinnych w tym samym czasie, gdyż produkty roślinne są z gruntu rzeczy pozbawione niektórych aminokwasów egzogennych. Ta teoria ma nawet swoją nazwę: komplementarności białka.
Co ciekawe autorka książki była socjolożką, miała więc dość nędzne pojęcie o dietetyce, medycynie czy fizjologii człowieka. Jej książka miała na celu uzmysłowić ogółowi, że gdybyśmy spożywali więcej białka roślinnego, można by z powodzeniem wyeliminować głód na świecie. Jednak próbując zakończyć jeden mit, przez nieuwagę stworzyła kolejny, który ma się doskonale po dziś dzień także w kręgach osób na diecie wegetariańskiej czy wegańskiej.
Wartościowe źródła białka roślinnego
• Soczewica
Występuje w tylu odmianach (czerwona, zielona, czarna oraz żółta), że z powodzeniem każdy znajdzie tą, która najbardziej odpowiada mu smakowo. Warto włączyć ją do codziennego menu nie tylko z racji dużej ilości białka, ale także z powodu wartościowego błonnika pokarmowego, który zawiera.
• Ciecierzyca
Zwana inaczej włoskim grochem to nie tylko skarbnica białka roślinnego. Zawiera także wiele składników, które zapobiegają zaparciom, obniżają ciśnienie krwi oraz poziom złego cholesterolu i sprzyjają odchudzaniu.
• Kasze oraz quinoa
Komosa ryżowa nazywana także Quinoa jest nie tylko produktem bogatym w białko. Zawiera także wiele składników mineralnych takich jak: potas, magnez, wapń czy fosfor. Posiada także dużo błonnika, witaminy E oraz niezbędnego dla naszego organizmu kwasu foliowego. Także kasze tj. jęczmienna, gryczana oraz jaglana są doskonałym źródłem wartościowego białka.
• Pestki, nasiona, ziarna
Pestki dyni, słonecznika, len oraz sezam mają duże ilości wartościowego białka, dlatego warto wzbogacać nimi potrawy każdego dnia.
• Orzechy
Stosunkowo prosto dodać je do zielonego koktajlu, pesto czy po prostu pochrupać je w czasie pracy – pamiętając jednak, że umiar jest wskazany – kalorie. Szczególnie wartościowe pod względem białka są pistacje, migdały, nerkowce i orzechy laskowe.
• Fasola
Oprócz dużej zawartości białka obfituje także w wapń, fosfor i potas. W przeciwieństwie do np. grochu fasola nie zawiera sodu. Należy jednak pamiętać, że z racji tego, iż powoduje gazy, nie powinny jej spożywać kobiety w ciąży, matki karmiące, dzieci, osoby w podeszłym wieku oraz każdy, kto cierpi na chroniczne zaparcia.
• Tofu
To produkt, który z powodzeniem może zastąpić nam mięso. Jest to ser, twaróg, który powstaje z soi i stanowi doskonałe źródło białka dla wegetarian i wegan. Mogą go z powodzeniem stosować także osoby niebędące na tych dietach eliminacyjnych. Warto jednak wybierać tofu wysokiej jakości, które nie rozpada się ani nie zbija w grudki, ponieważ da nam to pewność pełnowartościowego białka.
• Nasiona chia
Te niepozorne ziarenka mają w sobie aż 21% w pełni wartościowego białka. Możesz z powodzeniem dodawać je do porannej owsianki, koktajli owocowych, deserów oraz wody, która z pomocą chia i odrobiny cytryny zmieni się w naturalny izotonik.
• Spirulina
To bardzo wartościowa alga zawierająca duże stężenie cennego białka roślinnego. Warto urozmaicać nią potrawy oraz zielone koktajle.
• Ziarna kakao
To jedne z doskonałych roślinnych źródeł białka, magnezu oraz błonnika pokarmowego. Warto dodawać je do deserów.
Podsumowanie
Jak pokazują powyższe przykłady, możliwości korzystania z dobrodziejstw produktów zawierających białko roślinne jest naprawdę sporo. I pomimo iż dieta jest kwestią indywidualną każdego z nas, zachęcamy do tego, by wprowadzić białko pochodzenia roślinnego do swojego codziennego menu, rezygnując z części białek zwierzęcych. Będzie zdrowo, smacznie i co ważne różnorodnie. A o to przecież chodzi, żeby prócz niezbędnych składników odżywczych gotowanie dostarczało nam także wiele radości.
Dowiedz się także, czy budowa masy mięśniowej bez białka zwierzęcego jest możliwa.
Dieta paleo - efekty i zasady stosowania
Nazwa diety paleo wzięła się od słowa paleolit. Nazywana jest ona także dietą człowieka pierwotnego lub dietą zbieracko-łowiecką.
Zwolennicy diety paleo podnoszą fakt, iż paleolit to okres w historii ziemi, który trwał około 3 milionów lat i to on w dużej mierze ukształtował nasz gatunek. To w nim wykształciły się pierwsze społeczności ludzkie. Zaraz po nim nastąpił neolit, który jak przyjmują naukowcy, rozpoczął się od około 5.000 do 10.000 lat temu. Był to okres, w którym nastąpiły drastyczne zmiany żywieniowe wśród ludzi, które de facto w dużej części przetrwały do dzisiaj. To w tym czasie nastąpiła ogromna rewolucja agrarna, która sprawiła, że do ludzkiego jadłospisu weszły zboża. To także wtedy nasze organizmy zmutowały na tyle, aby spożywać mleko po zakończeniu okresu niemowlęcego i dziecięcego. Co ciekawe tylko ludzie mają taką możliwość, inne ssaki nie są w nią wyposażone.
Historia diety paleo
Wiedza o szkodliwym wpływie węglowodanów na nasze organizmy sięga osiemnastego wieku. Już w tym czasie pojawiały się publikacje, które zalecały prozdrowotną dietę opartą głównie na mięsie a zdecydowanie wykluczającą produkty mleczne, chleb, ziemniaki oraz cukier.
Pod koniec lat sześćdziesiątych ubiegłego stulecia ukazało się wiele książek traktujących ten temat bardzo poważnie. Możemy w tym miejscu przytoczyć choćby „Leben Ohne Brot” Wolfganga Lutza, wydaną nie tak dawno w naszym kraju pod nazwą „Życie bez pieczywa”. Autor opisywał w niej dietę odchudzającą opartą o niskie spożycie tłuszczu oraz węglowodanów, a skupionej na jedzeniu białka.
W Polsce w 1968 roku dietetyk Jan Kwaśniewski wydał założenia swojej autorskiej diety optymalnej, która współcześnie znana jest powszechnie jako dieta Kwaśniewskiego. Zalecał on w niej ograniczenie białka oraz węglowodanów na rzecz spożywania dużych często wręcz przerażająco dużych ilości tłuszczu. Niewiele później, bo w roku 1972 w Stanach Zjednoczonych Robert Atkins opublikował książkę, w której proponował swoją dietę węglowodanową. Jednak obie książki spotkały się w tym czasie z bardzo krytycznym odbiorem środowiska medycznego.
Początek diety paleo, jaką znamy, przypada na rok 1975, gdy gastroenterolog Walter L. Voegtlin napisał oraz z powodzeniem wydał książkę „Dieta człowieka pierwotnego”. Opisał on wiele przykładów zakończonych sukcesem historii leczenia swoich pacjentów z pomocą diety, którą najprawdopodobniej stosowali nasi zamierzchli przodkowie. Uważał on uparcie, że ludzie z gruntu rzeczy są drapieżnikami i powinni jeść głównie mięso oraz tłuszcz, a zdecydowanie odstawić węglowodany.
Pierwsza praca naukowa przyglądająca się bliżej medycznym aspektom tego typu odżywiania pojawiła się dopiero po dziesięciu latach od wydania powyższej książki i spowodowała, że tematem zainteresowało się środowisko lekarzy. To sprawiło, że w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia wielu lekarzy zalecało ten sposób żywienia swoim pacjentom i publikowało liczne przypadki wyleczenia chorób przewlekłych z pomocą diety paleo.
Termin dieta paleo ukuł Loren Cordain w swojej książce „Dieta paleo”, która została wydana w roku 2002. Dlatego też Cordain jest często nazywany ojcem diety paleo, pomimo że tak naprawdę on tylko ten sposób żywienia nazwał i upowszechnił. Od tego czasu dieta ta jest obiektem nieustannych badań, dzięki którym podejście do niej sukcesywnie ewoluuje.
Podstawy diety paleo
Dieta paleo swoje podstawowe założenia opiera na tym, iż nasz gatunek jest najlepiej przystosowany do diety, którą ludzie spożywali w paleolicie, ponieważ trwał on prawie tysiąc razy dłużej niż neolit. Dlatego też w diecie paleo próżno szukać nowinek ze świata produktów kulinarnych. Znajdziemy w niej głównie pokarmy, które przypuszczalnie jedli nasi odlegli przodkowie. A co jedli tego możemy się w zasadzie domyślać, badając skamieliny i obserwując kultury pierwotne, które do dziś dnia znajdziemy w wielu zakątkach naszego globu. Paleo nie kopiuje diety przodków, a jedynie bierze z niej to, co najlepsze i wykorzystuje współcześnie, jednocześnie eliminując wszystko to, czego ludzie w tamtym okresie nie jedli. Ponieważ wychodzi z założenia, że nasze ciała nie są do tych nowości przystosowane.
Styl życia
Bardzo często osoby stosujące dietę paleo zmieniają także w drastyczny sposób całe swoje życie. Idą bardziej w kierunku natury, ograniczają wszechobecny konsumpcjonizm, wdrażają minimalizm, zdrowy sen, naturalnie dbają o swoje ciało, stosują posty oraz głodówki. Szczególnie ciekawe uzasadnienie przedstawiają dla dwóch ostatnich punktów. Uważają oni, że poszczenie nie jest szkodliwe, ponieważ nasi przodkowie także to robili. Bardziej z konieczności, ponieważ często się zdarzało, że przez wiele dni nic nie upolowali ani nie znaleźli w lesie. A pomimo to żyli, mieli się dobrze i nie chorowali w takim stopniu jak ludzie współcześni. Najczęściej pomija się fakt, że człowiek pierwotny w paleolicie żył przeciętnie 30 lat.
Zasady diety paleo
Kupuj produkty ekologiczne
Najlepsze bez dwóch zdań są produkty w pełni naturalne, bez konserwantów oraz dodatków chemicznych. Powinny pochodzić z pewnych źródeł, najlepiej od lokalnych rolników i gospodarstw ekologicznych i nie być przetworzone. Podobne zasady dotyczą nie tylko owoców i warzyw, ale także mięsa.
Jedz mięso
Spożywaj mięso, podroby oraz tłuszcz pochodzący ze zwierząt. Najlepiej, aby było to mięso z małych, ekologicznych hodowli. Zdecydowanie odradza się zakup mięsa z chowu przemysłowego. Podczas przygotowywania posiłków wykorzystuj wszystko to, co wykorzystywali ludzie pierwotni, czyli także tłuszcz oraz podroby, które najczęściej się wyrzuca. Stosujący dietę paleo uważają, że właśnie tam znajduje się ogrom witamin i minerałów jedzą więc wszystkie wnętrzności zwierząt także takie jak szpik kostnym kości czy jelita.
Spożywaj owoce i warzywa
Dieta paleo zaleca spożywanie zielonych warzyw, które charakteryzują się dużą zawartością chlorofilu, folianów, wapnia oraz siarki. Należy pamiętać jednak o tym, że warzyw w diecie powinno być znacznie więcej niż owoców, ponieważ te drugie zawierają fruktozę, która może mieć negatywny wpływ na wątrobę.
Jedz żywą żywność
Chodzi głównie o surowe mięso np. w tatarze czy sushi, surowe jaja oraz surowe tłuszcze pochodzące ze świeżego kokosa, awokado czy masła. Wskazują także na warzywa, które najchętniej spożywają w formie nieprzetworzonej.
Postaw na zdrowe tłuszcze
Założenia diety paleo dowodzą, że kiedy jemy tłuste potrawy, w których jednocześnie jest niewiele węglowodanów, to nie ma możliwości, aby spowodowało to odłożenie tłuszczu w naszym ciele, ponieważ to węglowodany się odkładają, a nie zdrowy tłuszcz. Dieta zaleca więc jedzenie awokado, oliwy z oliwek, oleju kokosowego itp.
Włącz do menu produkty kiszone, fermentowane oraz nadpsute
Ta porada na pierwszy rzut oka może wydawać się nieco upiorna. Jednak zwolennicy diety paleo podkreślają z całą stanowczością, że fermentacja neutralizuje toksyny zawarte w roślinach, zwiększa zawartość witamin oraz dobroczynnych minerałów i sprawia, że są one lepiej przyswajane przez nasze ciało. Ponadto fermentacja neutralizuje kwas fitynowy, dzięki czemu skutecznie wzrasta zawartość witamin z grupy B. Poza tym produkty poddane fermentacji poprawiają florę bakteryjną jelit i pobudzają ich perystaltykę.
Kategorycznie odstaw warzywa strączkowe
To jedyny przypadek warzyw, które dieta paleo odradza. Zwolennicy tej diety uważają, że strączki są pełne lektyn, które przyklejają się do naszych jelit oraz tkanek i powodują stany zapalne organizmu. Poza tym powodują wzdęcia i są ze swojej natury ciężkostrawne.

Wyklucz z diety mleko i jego przetwory
Zdaniem paleoistów powinniśmy zrezygnować z produktów mlecznych głównie ze względu na zawartość kazeiny, która drażni nasze jelita i sprawia, że w organizmie rozwija się stan zapalny. Ponadto wskazują także na alfa i beta laktoglobulinę jako substancje niepożądane. Do tego dodają laktozę, na której nietolerancję cierpi coraz więcej osób. A jeśli wspomną także o antybiotykach, hormonach i sterydach, które są podawane krowom, to sprawa wygląda faktycznie niezbyt ciekawie.
Całkowicie zrezygnuj z jedzenia zbóż
Gluten jest obecny w praktycznie każdym typie zbóż oprócz ryżu, prosa, gryki, owsa quinoa i amarantusu. Gluten nie dość, że jest źle trawiony przez nasze ciało, to dodatkowo nie dostarcza nam nic wartościowego, a tylko powoduje wyrzuty insuliny. Co sprawia, że od produktów, które zawierają gluten, po prostu chorujemy i tyjemy. Ponadto zwolennicy diety paleo zauważają, że zboża posiadają całkiem spore ilości kwasu fitynowego, który sprawia, że składniki mineralne z pożywienia po prostu się nie wchłaniają.
Absolutnie nie licz kalorii i nie waż spożywanego jedzenia
W diecie paleo możemy jeść, ile dusza zapragnie. W tym zakresie jest to sposób odżywiania, który drastycznie różni się od innych diet, gdzie wiele produktów musimy ważyć o obliczać ich wartość kaloryczną czy indeks glikemiczny.
Efekty diety paleo
Zwolennicy tego rodzaju odżywiania podkreślają dobitnie, że lista zalet płynących z przejścia na dietę paleo jest bardzo długa. Na potrzeby niniejszego tekstu przytoczymy tylko niektóre z podnoszonych korzyści:
- utrata wagi spowodowana głównie utratą tłuszczu,
- zmniejszenie objętości żołądka,
- wysoki poziom energii, który utrzymuje się przez cały dzień,
- delikatny przyrost masy mięśniowej,
- eliminacja problemów z zasypianiem i snem,
- brak konieczności spożywania cukru i słodyczy,
- zmniejszenie porcji zjadanych posiłków,
- obniżenie poziomu trójglicerydów we krwi,
- zwiększenie ilości cholesterolu HDL,
- niższy i bardziej stabilny poziom cukru we krwi,
- eliminacja napadów wilczego głodu.
W leczeniu jakich chorób może nam pomóc dieta paleo?
- cukrzyca,
- nadwaga,
- anemia,
- alergie,
- astma,
- depresja,
- migreny,
- choroba wrzodowa, nadkwasota, refluks żołądkowy, zgaga,
- trądzik, łuszczyca, bielactwo, grzybice różnego typu,
- celiakia,
- zespół jelita drażliwego i inne schorzenia jelitowe tj. choroba Leśniowskiego-Crohna
- choroby autoimmunologiczne np. Hasimoto, reumatyzm,
- artretyzm,
- nadciśnienie tętnicze,
- problemy ze snem oraz koncentracją,
- problemy z płodnością.
Kontrowersje wokół diety paleo
Najwięcej kontrowersji wokół odżywiania opartego o menu człowieka pierwotnego wiąże się z tym, że tak naprawdę trudno dzisiaj stwierdzić który okres z burzliwej ewolucji człowieka miał największy wpływ na współczesny sposób odżywiania. I pomimo że propagatorzy diety paleo podnoszą, że najważniejszy był paleolit, bo trwał najdłużej to jednak jeśli weźmie się pod uwagę całość ewolucji, która trwała 25 milionów lat to te paleolityczne 3 miliony lat już nie są jakieś spektakularne.
W czasach, które poprzedzały epokę kamienia, byliśmy bardziej małpami i żywiliśmy się w blisko stu procentach roślinami. A to właśnie ten czas obejmował około 90% całej ewolucji. Tak więc produkty zwierzęce niekoniecznie były najważniejsze w naszej żywieniowej przeszłości.
Ponadto osoby stosujące dietę paleo dość niedokładnie podchodzą do wyników badań, które jasno i wyraźnie wskazują niekorzystny wpływ czerwonego mięsa na nasze zdrowie. Należy w tym miejscu wspomnieć także o badaniach, które potwierdzają, że spożywanie roślin strączkowych czy produktów pełnoziarnistych może przyczynić się do trwałego zdrowia naszego organizmu i choćby dlatego nie powinniśmy ich usuwać z naszej diety w sposób tak radykalny, jak czynią to zwolennicy diety paleo.
Jak we wszystkim, tak i w stosowaniu diety paleo należy po prostu zachować zdrowy rozsądek i nie być obojętnym na zdobycze nauki, które z założenia przecież mają pomóc nam w jak najdłuższym i możliwie najpełniejszym życiu. Przeczytaj również o tym, czy węglowodany tuczą na naszym blogu. Zapraszamy!








